Zegarek – opowiadanie cuckold

autor Damakarro
139 views
rysunki erotyczne cuckold opowiadania
opowiadania erotycznerysunki erotyczne cuckold polamoria

-Chcę go zobaczyć.
Markiz, Patrick Henderson, stał w salonie na przeciw swojej żony Helen i patrzył na nią z wyrzutem.
– Chcę wiedzieć z kim się spotykasz.
– Chcę, chcę, chcę – przedrzeźniała go kobieta. – Ja też dużo rzeczy chcę a nie mogę mieć.
– Tak? – spytał z ironiczną ciekawością. – Ciekawe czego? Masz własną służbę, nowe suknie, kochanków.
– Patricku, najdroższy – zaczęła przymilnie – to nie jest najlepsza pora na takie dyskusje.
Złapała go za rękę i przytuliła policzek do jego ramienia.
– Wiesz, że ciebie kocham najbardziej na świecie.
Powoli zaczęła z nim iść w stronę drzwi.
– Ja też cię kocham Helen.
– Pamiętasz jak sobie przyrzekaliśmy miłość? Jak mi obiecałeś, że dasz mi wszystko czego tylko zapragnę?
– Pamiętam – odpowiedział gdy się zatrzymali przy wyjściu z salonu. – I moja obietnica wciąż mnie zobowiązuje.
– No widzisz – zaczęła z uśmiechem. Dotknęła jego pomarszczonego policzka a potem weń pocałowała. – Skoro znasz swoje przyrzeczenia, jak sam właśnie zauważyłeś, powinieneś je wypełniać z miłości do mnie.
Znów go pocałowała w policzek.
– A teraz bądź dobrym mężem i opuść nasz dom. Niedługo przyjdzie mój nowy kochanek.
– Masz nowego kochanka?
– Później ci o nim opowiem, a teraz idź.
– Chcę zostać – zaprotestował. – Chcę go zobaczyć. Chociaż jeden jedyny raz.
– Patricku umawialiśmy się, że nie będziesz towarzyszył mi w spotkaniach z …
Rozległo się pukanie do drzwi.
– Proszę! – zawołał markiz.
– Jaśnie pani – w wejściu stanął majordomus – przyszedł do pani jakiś młody człowiek.
– Już? – spytała przerażona. – Która jest godzina?
– Trzecia, jaśnie pani.
– Za wcześnie – spojrzała ze strachem na męża. – Przyszedł za wcześnie.
– Arnoldzie, powiedz mu, że zaraz do niego przyjdę.
Służący skłonił głowę i odszedł.
– A ty – zwróciła się do markiza – masz opuścić dom.
– A niby dokąd mam iść?
– A gdzie do tej pory chodziłeś?
– Ale…
– Nie dyskutuj ze mną – zaczęła gniewnie. – Jeżeli chcesz znać wszystkie szczegóły ze spotkania, zabieraj się stąd i to natychmiast.
– Miałem sobie kupić nowy zegarek – ku zaskoczeniu kobiety nagle zmienił front.
– Wspaniale – ucieszyła się. – Później mi go pokażesz a ja opowiem ci o spotkaniu.
– Wyjdę wejściem dla służby, żeby wam nie przeszkadzać.
– Idź, już idź – popchnęła go w stronę korytarza. Sama prawie pofrunęła jak na skrzydłach do swojego nowego kochanka.
Kiedy tylko zniknęła za załomem, markiz wyszedł z korytarza.
– Nie będziesz musiała mi nic opowiadać – uśmiechnął się złośliwie. – Sam wszystko zobaczę. Po czym z powrotem wszedł do salonu. Wgramolił się pod stolik nakryty ogromną serwetą i czekał na kochanków.

– Tak mi przykro, że nie możesz zostać na dłużej – w głosie markizy dało się słyszeć żal.
– Mnie również jest przykro – zaczął młody mężczyzna – ale muszę dziś wieczorem wyjechać w interesach, a jeszcze przed tym mam do załatwienia parę spraw na mieście.
– Wina? – spytała kobieta podchodząc do nakrytego stolika.
– Odrobina nie zaszkodzi – odpowiedział gość.
– Ale obiecuję ci – stanął tuż za Helen i objął ją w pasie – że jak tylko wrócę spędzę z tobą całą noc.
– Mmm – mruknęła odwracając się przodem do mężczyzny. Wręczyła mu kieliszek.
– Zatem wypijmy za twój szybki powrót.
Stuknęli się lekko kieliszkami i napili się wina.
– Czy mogę liczyć na miłe pożegnanie? – spytał gość i odstawił kieliszek.
– Nie wyobrażam sobie – zaczęła markiza – bym mogła cię wypuścić bez chociażby jednego pocałunku.
Również odstawiła kieliszek i położyła dłonie na piersi mężczyzny.
Złapał ją za ramiona i przyciągnął do siebie. Przez chwilę patrzyli sobie w oczy a potem złączyli w namiętnym pocałunku.
– Kochaj się ze mną – szepnęła tuż przy jego ustach kobieta. – Tu i teraz.
W młodego mężczyznę jakby wstąpił jakiś diabeł. Wpił się hardo w usta markizy.
– Chcesz mnie?
– Bardzo! – wysapała łapiąc oddech między kolejnymi pocałunkami.
– Jak bardzo?
– Tak bardzo, że chce byś mnie wziął na tym stoliku.
– Uwielbiam twoje zdecydowanie.
Złapał za stanik sukienki i rozdarł go jednym pociągnięciem.
– Ach – zaśmiała się Helen.
Mężczyzna łakomie rzucił się do jej piersi. Ssał je zachłannie, całował i pieścił.
– Niżej – wyszeptała wśród jęków – zejdź niżej.
Mężczyzna całując jej suknię uklęknął przed nią. Złapał fałdy spódnicy i podciągnął w górę. Jego oczom ukazało się nagie krocze.
– Szanujące się mężatki noszą bieliznę pod suknią – powiedział z udawaną surowością.
– Ta, która się szanuje mało na tym zyskuje – zrymowała ze śmiechem kobieta.
– Uwielbiam mężatki, które się nie szanują.
– Weź ją w swoje usta – ponagliła go markiza.
– Z rozkoszą.
Patrick, który wciąż leżał cicho pod stołem, zaczął się zastanawiać co miała na myśli jego żona.
– Ją? Czyli co? – spytał się prawie bezgłośnie.
Ze strachem, że może zdradzić swoją obecność, z ciekawości uniósł lekko do góry obrus w miejscu, gdzie stali kochankowie.
Markiz zobaczył tylko jak głowa mężczyzny porusza się między udami żony. Nie widział jego twarzy ani tego co robił. Słychać tylko było mlaskanie i pomrukiwanie. Z tymi odgłosami mieszały się westchnienia i jęki Helen.
– Moja słodka różyczka – wychrypiał młodzieniec.
Markiz opuścił obrus i przez chwilę intensywnie myślał.
– Czy on teraz całuje jej…
Zatkał sobie usta dłonią, by nie krzyknąć z wrażenia.
Serce mocniej mu zabiło. Policzki pokrył zdrowy rumieniec a w spodniach zrobiło się ciasno.
Jeszcze raz powoli uniósł brzeg obrusa i spojrzał w górę. Wychylił się odrobinę do przodu. Niewiele zobaczył, bo żona trzymała teraz nogi na ramionach kochanka a on wciąż wirował głową między jej udami. Mimo to podniecił się jeszcze bardziej. Złapał się za krocze swoich spodni czując napierające na materiał twarde przyrodzenie.
Schował się pod stolikiem i rozpiął spodnie. Odetchnął z ulgą wypuszczając luzem penisa.
– Coś niesamowitego – szepnął, łapiąc w dłoń swoją męskość. Delikatnie zaczął przesuwać po niej w górę i w dół.
Nagle stolik zachwiał się.
To młody mężczyzna usiadł na jego brzegu.
– Chodź do mnie ty bezwstydna żono.
Kobieta z jego pomocą zaparła się nogami o blat i opadła wilgotnymi płatkami na sterczące przyrodzenie kochanka. Ten zgrabnie wsunął się między nie. Jedna ręką złapał kobietę za pośladek a drugą podtrzymywał jej suknię. Ona zaś objęła go za szyję. Powoli opadała i unosiła się w górę.
Markiz z przerażaniem patrzył jak stolik kołysze się w jednostajnym rytmie.
Schował przyrodzenie w spodnie. Przewrócił się na brzuch i wyczołgał częściowo spod stołu. Spojrzał w górę.
Jego żona z każdą chwilą coraz szybciej ujeżdżała kochanka. Wzniosła oczy do sufitu jęcząc głośniej i łapiąc z trudem oddech. Kochanek wpatrywał się w nią z radością.
Patrick nerwowo oblizał usta. Znał ten wyraz twarzy żony. Była u kresu spełnienia.
– Jeszcze chwilkę! – krzyknęła piskliwie.
Mocno i szybko uderzyła pośladkami o uda kochanka.
– Och! – zatrzymała się obejmując go mocno nogami.
– Och! – powtórzyła czując, jak jej wnętrze pulsuje.
– Och! – wtuliła w kochanka swoje targane spazmami ciało.
– Lepiej zejdź, bo dłużej nie wytrzymam – ponaglił ją młodzieniec.
Helen zeskoczyła z kochanka i klęknęła przed nim.
Ten złapał swoje przyrodzenie w dłoń i po kilku szybkich ruchach oblał nagie piersi kobiety gorącą spermą.
Markiz schował się z powrotem pod stół.
Bardzo mu się spodobało spotkanie żony z kochankiem. Obiecał sobie, że teraz tak będzie organizował jej schadzki, żeby on też mógł być ich uczestnikiem. Oczywiście potajemnym.

Autor tekstu: Damakarro

Autor ilustracji: Happynka

Kopiowanie naszych prac jest dozwolone tylko na warunkach

wolnej od opłat licencji:  LIcencja CC BY – NC 3.0

You may also like

2 komentarze

Kamila31 1 marca, 2021 - 17:39

Pikanterii dodaje rysunek. Brawo.

Reply
Rita 21 maja, 2021 - 14:28

Super 🙂

Reply

Leave a Comment