Wycieczka w góry

autor Opowiadania Erotyczne

Umówiłem się z kolegą na narty. Pomyślałem sobie… Mamy długi weekend, ostrą zimę i wymarzone warunki narciarskie – oraz, że nareszcie będzie okazja poznania bliżej swoich małżonek, więc zaproponowałem Romanowi i jego żonie Zosi abyśmy razem wyjechali na parę dni w góry na narty. Zgodzili się bardzo chętnie. Pracuję z Romanem już ponad rok i pomimo kilku imprez nigdy nie było okazji, aby się poznać bliżej. Zawsze były pilniejsze sprawy, które wymagały załatwienia. Nasze stosunki w pracy były znakomite, i często wychodziłem z nim na śniadanie, a po pracy na małe piwko, czy mecz naszej ulubionej drużyny.

Roman przyjechał do naszego domu wczesnym sobotnim porankiem. Zapakowaliśmy nasz sprzęt i wróciliśmy się po jego żonę, która została jeszcze w domu żeby przygotować kanapki i coś ciepłego do picia na drogę. Wydało mi się to strasznie niepotrzebną stratą czasu, ale że jedziemy jego samochodem, więc nie mogłem narzekać. Z wyglądu Zosia jest atrakcyjną blądynką. Ładna buzia, smukła sylwetka, ma kształtne piersi rzucające się w oczy swoim rozmiarem. Nie powiem, znam Zosię już tyle lat, i zawsze, gdy ją widzę budzi się we mnie dawne uczucie, jakim ją darzyłem. Początkowo moja żona była trochę zazdrosna o nią, ale Zosia jest bardzo zmysłową kobietą i ma w sobie coś, co szybko przełamało tę złość, obie panie znalazły wspólny temat do rozmów. Usadowiły się na tylnym siedzeniu a my oczywiście jako głowy tej ekspedycji siedzieliśmy z przodu. Padający śnieg i śliska nawierzchnia nie pozwalały na szybką jazdę. Do celu dotarliśmy około południa.
Całe góry pokryte były grubą kołderką śniegu. Wyglądały prześlicznie. Już by się chciało zapiąć narty do nóg i poszusować po zaśnieżonych stokach. Póki co, to musieliśmy załatwić sprawy meldunkowe w hotelu i zarezerwować sobie przewodnika na następny dzień. Hotelowa restauracja nie tylko zadbała o wspaniały obiad, pomyśleli także o wieczornej rozrywce. Zabawa była świetna, muzyka grała delikatne utwory i po kilku tańcach już nie mieliśmy wątpliwości czy jakichkolwiek zahamowań do siebie. Humor nam dopisywał szampan smakował a kobiety uwodziły nas swoimi spojrzeniami, ale mimo chęci do dalszej zabawy, po północy rozeszliśmy się do swoich pokoi. Niestety przyjechaliśmy na narty i chcąc zachować kondycję na następny dzień musieliśmy zakończyć ten wieczór.
Noc zleciała szybko nawet nie wiem kiedy. Zamówione w recepcji budzenie punktualnie postawiło nas na nogi wczesnym telefonem. Mieliśmy zaledwie czas na szybki prysznic, dobre śniadanie i wyruszyliśmy na spotkanie z przewodnikiem. Według nas pogoda zapowiadała się znakomicie. Poranne słońce odbijało się w bielutkim śniegu i raziło nasze oczy. Zaskoczenie spadło na nas jak grom z jasnego nieba. Nasz przewodnik odradzał nam wyprawy mówiąc, że idzie śnieżna burza. Patrzyliśmy na niego jak na stwora z innej planety. Mówimy jest lekki mróz, biały śnieg błyszczący w promieniach słonecznych, błękitne niebo, a on mówi o burzy. Coś z nim jest nie tak pomyśleliśmy. Trafiliśmy na zdziwaczałego górala i pewnie nam żałuje zabawy. Nic nas nie powstrzyma od naszego planu, miały być narty i będą – powiedziałem. Jednogłośnie podjęliśmy decyzję że idziemy sami.

Zaopatrzeni jedynie w mapę turystyczną ruszyliśmy w drogę. Samochodem dojechaliśmy tylko do połowy trasy, dalszą część zadecydowaliśmy, że pokonamy pieszo zostawiając w dole nasz samochód. Było już prawie południe jak dotarliśmy na szczyt. Przed naszymi oczami rozciągało się malownicze zbocze. Piękna trasa. Nikogo w pobliżu nie było tylko my sami z pięknymi widokami i białym puszystym śniegiem. Wspaniałe uczucie, dziewiczy teren, śnieg, wiatr i tylko my. Zapięliśmy narty i pojechaliśmy w dół. Pęd wiatru zatykał nam oddechy. Przerażający gwizd w uszach i niepowtarzalne widoki błyskające przed oczami sprawiły, że niespodziewanie nadeszły nad nas śnieżne chmury. Zrobiło się ciemno i zaczął sypać gęsty śnieg, wiatr bezlitośnie naganiał coraz ciemniejsze chmury. Nie było już odwrotu. Musieliśmy zjechać gdzieś w dolinę do jakiejś wioski, bo do samochodu było stanowczo za daleko. Dopiero wtedy zrozumieliśmy, o czym mówił i przed czym nas ostrzegał ten góral.
My ludzie z miasta inaczej patrzymy na pogodę. Było już za póżno na cokolwiek, więc sami musieliśmy sobie radzić. W zadymce ukazała się nam jakaś chata. Okazało się, że była pusta i zimna, ale nie mając nic innego, gdzie można by się schronić, więc pomyśleliśmy, że jest to wymarzone miejsce na przeczekanie zamieci.
Rozpaliliśmy ogień w kominku i od razu całe wnętrze okazało się przytulniejsze. Jakoś przeczekamy do rana, Wszyscy jednogłośnie powiedzieliśmy. Ogień strzelał, iskry leciały do góry nadając miłego nastroju. Żeby jeszcze było coś do jedzenia, to byśmy już całkiem fajnie mieli, powiedziałem. Na to Zosia odrzekła, że ma ze sobą te kanapki, które zrobiła na drogę. Wzięła je ze sobą myśląc, że może jednak ktoś z nas zgłodnieje. A może to intuicja jej dyktowała, że ma zabrać ze sobą jedzenie ??? Było na tyle zimno, że nie powinny się zepsuć, powiedział Roman, i razem urządziliśmy sobie ucztę.

W spiżarce znalazłem gąsior swojskiego wina. Nie był już pełny, ale pomyślałem sobie, że nawet na tydzień pobytu w tej chacie nie będziemy w stanie tego wypić. Zabawa była znakomita. Już po kilku kieliszkach nikt nie pomyślał nawet na moment o szalejącej za oknem śnieżycy. Ogień w kominku był tak ciepły i tak przyjemnie ogrzewał nasze ciała , więc powoli zaczęliśmy się rozbierać. Widząc moją żonę na pół nagą, nigdy nie mogę się powstrzymać, zacząłem ją delikatnie całować. Roman nie będąc gorszy też zaczął delikatnie całować Zosię, i nawet nie wiem, od kogo padła propozycja żeby pociągnąć losy – kto ma iść na dwór po drzewo do kominka. W chacie kończyło się i ktoś musiał to zrobić, tyle, że bardzo nie chciałem żeby to na mnie wypadło.No, ale niestety. Nie miałem szczęścia, więc padło na mnie i musiałem iść. Za chatą była przybudówka mały składzik na drzewo i narzędzia. Drzwi były zasypane, więc mi trochę zabrało czasu odrzucanie tej zaspy. Gdy wróciłem oburzyłem się strasznie. Co ja widzę powiedziałem?

Zosia całuje się z moją żoną, a Roman pieści jej pośladki. Nie mogłem na to pozwolić, i gdyby nie to, że Zosia zostawiła Kasię i przyszła do mnie – zrobiłbym awanturę. Przytulając się do mnie szepnęła do ucha słodko abym ich zostawił w spokoju, ona mi to wynagrodzi. Uległem. Zazwyczaj nie jestem aż taki zmienny, ale gdy widzę piękną kobietę, to wtedy ona ma siłę nad moim ciałem. Położyłem się na plecach i dałem jej pełne pole do popisu. Oj, jaka to wspaniała kobieta, piękna, i zmysłowa. Ostro zabrała się do rozgonienia moich myśli, moich złych zamiarów. Po chwili byłem już w raju. Pieściła mnie tak czule, i jak młody ogier zarżałem i dopadłem Ją w swoje ramiona. Pieściłem ją i całowałem. Odurzeni winem i ogrzani ogniem kochaliśmy się w czwórkę na podłodze mając pod sobą tylko duże niedźwiedzie skóry.

Zosia brała do ust mój korzeń wieczności, całowała go, lizała. Było mi dobrze, więc myślałem już tylko o jednym, aby jak najszybciej wejść w nią, chciałem ją poczuć od środka, pieściłem jej tajemnicze miejsce, zlizywałem soki miłości wchodząc językiem jak najgłębiej. Drżała cała, kiedy mój język dotykał łechtaczki. Jest kobietą uczuciową i musiałem uważać żeby nie skończyła zbyt szybko. Jej jędrne piersi zapraszały mnie do wspólnej zabawy swoimi stojącymi brodawkami. Podniosłem głowę do góry spojrzałem w bok i widząc, że Kasia z Romanem bawią się równie dobrze nie miałem już żadnych wątpliwości. Wtuliłem się do wielkich i nabrzmiałych piersi Zosi i ssałem je, całowałem, pieściłem. Nie broniła mi. Pozwalała na wszystko. Nie mogłem już wytrzymać chciałem już wejść w nią, ale uprzedziła mnie. Pchnęła na ziemię i sama weszła na mnie nabijając się na mój twardy i nabrzmiały członek.

Robiła to z takim zapałem, że po chwili galopu oboje zadrżeliśmy a z ust naszych wydobył się przerażliwy jęk. Moja struga zalała jej wnętrze, a ona opadła na mnie w bezruchu. Uśmiechnięta leżała przez chwilę, poczym zadrgała ponownie. Nie wiedziałem, co ją ruszyło. Podniosłem głowę, i ku zdziwieniu zobaczyłem moją Kasię jak zlizuje sok rozkoszy z jej szparki. Nie wiem czy była zazdrosna o każdą kroplę, czy po prostu lubiła ten nektar ?? Klęczała nad nią rozchylając jej nogi szeroko, podczas gdy Roman starał się wejść w nią od tyłu. Widząc jak mocno i głośno jej pośladki klaskały radośnie o jego biodra, które były zaczerwienione i lśniły w blasku ognia, po ich minach widziałem, że też zbliżają się do końca i że jest im dobrze. Po chwili zdrętwieli w bezruchu, i opadli na ziemię jednocześnie.

Gdy chwilę odpocząłem, zabrałem się ponownie do pieszczenia Zosi. Drżała jeszcze jak to robiłem, ale nie broniła się wcale. Dała mi do zrozumienia, że chce więcej rozchylając szerzej nogi. Dlaczego nie pomyślałem ?? Nie było nic innego do roboty, więc kochanie to świetny pomysł. Wtuliłem się pomiędzy obie panie i pieściłem je na zmianę. Zawsze marzyłem o trójkącie, i to było jak sen. Obie pieściły mnie, a mój członek nabierał pozycji stojącej. Pomyślałem, która mnie teraz dosiądzie ??? Ale marzyłem o jednej, marzyłem o Zosi, jednak zrobiła to Kasia. Wskoczyła na mnie pierwsza jak by była zazdrosna o rywalkę. Przyciągnąłem ją do siebie i szepnąłem do ucha…Kocham Cię…Pieszczotliwie ugryzła mnie w ucho. Nie wiedziałem, czemu ale w pewnym momencie zrobiło mi się wyjątkowo ciasno. Dopiero po chwili się zorientowałem, że zawitał do mnie Roman, razem przeszywaliśmy wnętrze Kasi, a ona pojękiwała z rozkoszą.

Było cudownie, ciasno i przytulnie i każde pchnięcie dawało dodatkowe dreszcze.
Nie mogłem tak dłużej wytrzymać, więc wyszedłem, aby przedwcześnie nie skończyć. Zostawiłem ich samych i zabrałem Zosię na bok. Była mokra i śliska. Wszedłem w nią bez trudu, ale brakowało mi tego tłoku. Coś mnie ciągnęło do ciaśniejszego wnętrza. Spojrzałem jej w oczy i pokazałem palcem, czego chcę. Zgodziła się mrugnięciem oczu. Obróciłem ją na brzuch, podciągnąłem biodra do góry i wolnym ruchem delikatnie wszedłem jej do pupy.

Była ciasna, przyjemna, i jakże dziewicza. Początkowo jęczała przygryzając wargi. Blask lśnił w moich oczach. Ruszałem się wolno delikatnie pieszcząc równocześnie jej muszelkę. Nadmierna wilgoć sprawiała, że palce zagłębiały się w jej wnętrzu, a nabrzmiałe wargi zapraszały jeszcze dalej. Było nam tak dobrze, ona jęczała i krzyczała, a po chwili zawyła głośno i radośnie.Drgawki przeleciały przez jej ciało, a ja wylałem moją zawartość gorącego płynu w nią, i opadłem na ziemię.

Miałem już dosyć, byłem zmęczony, ale bardzo szczęśliwy. Zapragnąłem zasnąć i w śnie rozkoszować się dalej tą chwilą. Zosia położyła głowę na mnie, przykryła nas kurtką i zasnęliśmy razem. Nie wiem jak skończyła się zabawa Romana i Kasi. Rano znaleźliśmy ich śpiących obok nas. Wygasły kominek wręcz prosił się o nową partię drzewa. Rozpaliłem ogień i bez słowa ubraliśmy się tego rana. Wcale nie byliśmy daleko od hotelu i ciepłego łóżka. Żadne z nas nie żałowało tego wieczoru uznaliśmy, że jeżeli tylko będzie okazja to musimy się spotkać znowu wspólnie, bo było nam razem cudownie. Następny dzień spędziliśmy na nartach, tym razem pod bacznym okiem przewodnika, który jedynie uśmiechał się pod nosem. My jednak już dziś planujemy podobny następny wypad, ale tym razem niekoniecznie muszą to być góry. Wręcz przeciwnie, morze, dzika plaża nasunęła się nam na myśl.

.

.

Autor tekstu: Ryszard

Autorki rysynków: filona & Happynka

.

.

.

Kopiowanie naszych prac jest dozwolone tylko na warunkach  wolnej od opłat licencji:  Licencja CC BY-NC-SA 3.0

You may also like

5 komentarzy

Oni35 6 listopada, 2021 - 18:43

Dobrze się czyta, a rysunki dodają smakowitej pikanterii 🙂

Reply
Dakota 6 listopada, 2021 - 19:11

Było cudownie, ciasno i przytulnie i każde pchnięcie dawało dodatkowe dreszcze.

I cóż chcieć więcej… 🙂 🙂

Reply
Zbych 7 listopada, 2021 - 10:44

Była ciasna, przyjemna, i jakże dziewicza. Początkowo jęczała przygryzając wargi.
Ech, cudowne przeżycia 🙂

Reply
PiotrZajac 8 listopada, 2021 - 11:07

Bardzo fajne opowiadanie, jakbym tam był.

Reply
Wapaniale 12 listopada, 2021 - 23:41

NIESMOWITE !!!
Dziekuje!!!!!!!!!!!!!!!!

Reply

Leave a Comment