We dwie

autor Happynka
211 views

filona:



Ręce Ani drżały bardzo mocno, jednak szybko uporała się z sukienką. Zdjęła ją pozostawiając mnie tylko w samej bieliźnie. Wiedziałam, że teraz ona czeka na mój ruch. Zaczęłam również ją rozbierać. Uśmiechałam się, bo i moje ręce drżały tak mocno, że z początku miałam problem aby rozpiąć jej bluzkę. Ania widząc, że nie mogę sobie poradzić pomogła mi w tym. Dalej wszystko potoczyło się już bardzo szybko. Zrzuciłyśmy z siebie resztę bielizny i teraz stałyśmy na przeciw siebie całkiem nagie. W tym momencie puściły wszystkie hamulce i zniknęła wszelka obawa, oczywiście – jeżeli jeszcze coś takiego było między nami. Nasze nagie i rozpalone ciała przylgnęły do siebie a nabrzmiałe piersi dotykały się wzajemnie.

Ręce Ani powędrowały na moje pośladki. Przytuliła się mocno i zaczęła mnie całować. Jej pocałunki były zupełnie inne niż pocałunki Romka. Głębokie czułe i zarazem bardzo drażliwe. Wpijała się w moje usta tak mocno, że nie mogłam złapać tchu i robiło mi się ciemno przed oczami. Po chwili zaczęła wolno zsuwać się w dół, całując przy tym każdy kawałeczek mojego ciała. Gdy ujęła w dłonie moje nabrzmiałe piersi i gdy zaczęła je rozkosznie całować i drażnić językiem sutki, wtedy to poczułam jak całe moje ciało ogarnęły dziwne dreszcze, których nie było sposobu, aby się pozbyć. Nie wiedziałam co mam ze sobą zrobić w tej chwili. Byłam tak bardzo podniecona, że w pewnym momencie poczułam jak spływają mi soki po udach, a rozpalone wnętrze mojej muszelki pulsowało coraz szybciej. Dotknęłam piersi Ani, które również sterczały dumnie naprężone. Zaczęłam je pieścić i całować. Ania zamknęła oczy i oddawała się rozkoszy. Widząc jej reakcję na moje pieszczoty, złapałam ją za rękę i weszłyśmy pod prysznic. Ciepła woda spływająca po naszych ciałach dodatkowo potęgowała nasze podniecenie. Nabrzmiałe i mokre piersi znowu przylgnęły do siebie. Dotykały się pomiędzy płynącymi strużkami wody. Nasze mokre ciała zaczęły wzajemnie ocierać się o siebie. Ręce same sunęły w górę i w dół, pieszcząc wzajemnie pośladki uda i ramiona. W pewnym momencie poczułam dłoń Ani między nogami. Odruchowo rozsunęłam je na boki. Ania dotknęła mojej muszelki. Ujęła ją w dłoń i zaczęła delikatnie całą masować. Po chwili zaczęła wolno wsuwać palec do środka. Dotknęła mojej nabrzmiałej łechtaczki i zaczęła ją delikatnie pieścić. W pierwszej chwili drgnęłam, lecz zaraz po tym doznałam cudownej rozkoszy. Fala gorąca i drętwienie rozeszło się po całym ciele, od góry aż do samego dołu. W przypływie tej cudownej chwili, zarzuciłam ręce na jej szyję i na chwilę zastygłam w takiej pozycji. Ania w dalszym ciągu drażniła moją łechtaczkę, a jej palec zagłębiał się w środku muszelki. Poruszała nim rozkosznie tam i z powrotem. Robiła to wspaniale. Raz szybciej a raz wolniej, jednocześnie całując mnie delikatnie po szyi. Jej pieszczoty doprowadzały mnie do szaleństwa. Nie potrafiłam już dłużej opierać się tej cudownej przyjemności. Czułam jak orgazm ogarniał mnie całą. Powstrzymując krzyk rozkoszy i cała drżąca, wtuliłam się jeszcze mocniej w jej ciało. Było mi w tej chwili tak dobrze. Czułam się taka wolna. Wolna jak ptak.

……………………………………………………………………………………………………………………………………………

Ilenorka

Siedziałam w „Kamelii” już dobre pół godziny. Zdążyłam sprawdzić dokładnie zawartość torebki, pousuwać stare wiadomości z telefonu, filiżanka z kawą zamieniła się we filiżankę po kawie, a jej nadal nie było.
– Klaudia, gdzie ty do diabła jesteś? Najpierw rozwaliłaś mi plan dnia, wyciągają na spotkanie, w sprawie nie cierpiącej zwłoki, a teraz nie raczysz się zjawić-pomyślałam. Złapałam się na tym, że nerwowo stukam paznokciami o blat stolika. Kelner niemalże natychmiast się zjawił, sądząc chyba, że czekam na rachunek. Zamówiłam drinka i paczkę papierosów. Cholerny nałóg. Od dawna już nie paliłam, ale teraz potrzebowałam się odprężyć. Słońce jeszcze mocno świeciło pieszcząc mnie swoimi promykami. W zasadzie było trochę wcześnie na drinka, ale co tam… Chyba jeden specjalnie mnie nie osłabi. Nie miałam mocnej głowy. Procenty alkoholu zazwyczaj szybko zbierały żniwo w postaci mnie, uchachanej od ucha do ucha, gotowej na szaleństwa. Najwyżej Klaudia odwiezie mnie do domu. Biorąc pod uwagę jej spóźnienie, była mi winna przysługę.
Wybrałam jej numer, ale odezwała się tylko automatyczna sekretarka.
Wyjęłam papierosa, czując wielką potrzebę zaciągnięcia się dymkiem.
– No tak, przecież nie mam zapalniczki – dokonałam odkrycia na miarę Nobla. Kelnera, jak na złość nie było w zasięgu mojego wzroku.
– Może ktoś przy sąsiednim stoliku ma zapalniczkę- rozglądając się dookoła dostrzegłam kobietę natarczywie wpatrującą się we mnie. Długo się nie zastanawiając, podeszłam do niej.
-Przepraszam, ma pani może zapalniczkę? – starałam się, aby mój głos brzmiał naturalnie.
Kobieta nadal bezczelnie wpatrując się, przesunęła w moim kierunku ogień zapalniczki.
– Nie przyszedł? –zapytała z szyderczym uśmiechem (a może tylko tak mi się wydawało).
– Czekam na kobietę, nie na mężczyznę- hardo odparłam- Przepraszam, czy my się znamy?
– Nie sądzę.
– Zauważyłam, że od dłuższego czasu mnie pani obserwuje? Dlaczego? Ubrudziłam się?
– Po prostu mi się podobasz.
Uśmiech i pewność z jaką to powiedziała oburzyły mnie.
– Nie pamiętam, abyśmy przechodziły na „ty”. Dziękuję za ogień – odwróciłam się na pięcie i szybko wróciłam do swojego stolika. Zajęłam inne miejsce, aby usiąść tyłem do bezczelnej dziewczyny. Kolejny telefon do Klaudii zakończył się taką samą porażką jak poprzednie. – Już ja jej nagadam- przemknęło po głowie. W pośpiechu dopiłam drinka i zapłaciłam rachunek.
Pod wpływem tego wszystkiego Nawet nie zauważyłam diametralnej zmiany pogody. Czarne chmury kłębiły się nad moją głową. – Cholera, zaraz lunie deszcz, a ja nie mam parasolki.
Deszcz, jakby wsłuchiwał się w moje myśli uderzył gęstymi kroplami. Oberwanie chmury, czy co? – złościłam się. W ciągu kilku minut mój kostium zamienił się w mokry kawał szmaty. Przeszłam jeszcze przecznicę, zastanawiając się, czy nie lepiej stanąć gdzieś i przeczekać. Właściwie to i tak byłam mokra, a z tego, co pamiętałam, gdzieś tutaj blisko powinien być postój taksówek. Prawie biegiem ruszyłam w tym kierunku. Nagle poczułam, że najzwyczajniej w świecie zabrakło mi tchu. Nie wiedziałam początkowo, co się stało. To musiała być fontanna wody spod kół przejeżdżającej ciężarówki. Szarawa, mokra ciecz oblepiała moje ciało, włosy. Rozpięłam guziki żakietu, bo nagle zrobiło mi się bardzo zimno. Koszula wcale nie wyglądała dużo lepiej, ale z pewnością nie zdążyła przemoknąć tak mocno jak reszta ubrania. Nadal stałam na środku chodnika oszołomiona i bezradna jak dziecko. Chciało mi się wyć. Zrobiłam kilka kroków, gdy z tyłu dobiegł do mnie damski głos.
-Poczekaj!
Odwróciłam się i zobaczyłam nieznajomą z kawiarni. Chwilę później była już obok mnie. Lustrując mnie wzrokiem powiedziała:
– No, nieźle cię załatwił. Jesteś cała mokra.
Dygotałam z zimna, czekając na jej wyjaśnienia. Czego ona mogła ode mnie chcieć?
– Jesteś cała przemoczona- stwierdziła, po czym złapała mnie za rękę i pociągnęła w sobie tylko wiadomym kierunku .Nadal byłam oszołomiona, więc nawet nie zdążyłam zareagować. Widząc moje wahanie powiedziała:
– No chodź! Pójdziemy do mnie. Mieszkam tutaj niedaleko. Wysuszysz ubranie, zagrzejesz się i pójdziesz sobie, dokąd chcesz.
Nie miałam siły protestować.
– Jestem Wera- podała mi rękę
– xxx
Chwilę później wchodziłyśmy do jej mieszkania.
– Łazienka jest tam-wskazała drzwi po prawej stronie.- Zdejmij to mokre ubranie i weź gorący prysznic. Rozgrzejesz się.
Mówiąc to, patrzyła na moje sterczące z zimna sutki. Przez moment pożałowałam tego, że tutaj przyszłam.
– Gorąca woda rzeczywiście była tym, czego najbardziej wtedy potrzebowałam. Myślałam o tym, jak na mnie patrzyła, a mocny strumień wody mocno uderzał o moją łechtaczkę. Nie zamierzałam się pieścić pod prysznicem u obcej kobiety.

Tak jakoś samo wyszło. Przymknęłam oczy, odchyliłam głowę, a moja dłoń jakby wpadła w jakiś szalony rytm kierowała strumień wody raz na piersi, raz na łechtaczkę. Ukucnęłam nad główką prysznica, aby szybciej osiągnąć orgazm. W szalonym tempie palce zaczęły przesuwać się po muszelce…
– No, ładnie – głos Wery podziałał na mnie jak kubeł zimnej wody.- To ja martwię się, czy przypadkiem nie zasłabłaś, a ty się zabawiasz. Przyniosłam ci ręcznik i suche ubranie.
Czułam, jak pożera mnie wzrokiem, niczym wygłodniałe zwierze. Próbowałam się zakryć dłońmi, ale robiłam to tak nieporadnie… Efekt musiał być marny. Głośno przełknęła ślinę. Wysunęła rękę w stronę moich piersi. Zamachnęłam się. Jej dłoń zacisnęła się na moim nadgarstku, powstrzymując uderzenie.
– No i po co to? Wiem, że chcesz tego. Już od momentu, gdy powiedziałam, że mi się podobasz nic innego nie jest w stanie zająć twoich myśli, prawda? Właśnie o tym przed chwilą myślałaś? Roześmiała się, nadal świdrując mnie wzrokiem. Pochyliłam głowę. Ewa zbliżyła się jeszcze bardziej. Wyciągnęła znowu dłoń w kierunku moich piersi. Delikatny dotyk w połączeniu z moim napiętym i niezaspokojonym ciałem wywołał moje jęknięcie. Z ociąganiem zabrała rękę.
– A teraz kontynuuj!
– Ale co? Już się wykąpałam.
– Pieść się, tak jak to robiłaś zanim przyszłam.
Odwróciłam się do niej plecami, zastanawiając co dalej. Podniecała mnie, bardzo mnie podniecała. Pocieszałam się, że krople wody zamaskują trochę produkowany przeze mnie w coraz większych ilościach śluz.
– Nie tak. Pokaż mi się. Rozstaw szeroko nogi, żebym cię mogła dokładnie obejrzeć.
– Ale nie mogę już bliżej stanąć- starałam się wyjaśnić. Chyba, że wyjdę spod prysznica.
– Zostań tam, gdzie jesteś. Odłóż słuchawkę prysznica i rozchyl mocno wargi. Nie ust! Cipki! Pokaż mi ją dokładnie…

Pokazywałam…Pokazywałam tak intensywnie, że myślałam, że jeszcze trochę a wywinie się na lewą stronę. Jednak się nie wywinęła. Kiedy rozchylałam płatki muszelki, aby pokazać jej wszystko dokładnie tak, jak tego chciała, zobaczyłam błysk rozbawienia w jej oczach. Poczułam się nagle śmieszna, mała. Czar prysł.
Zrobiłam krok w kierunku wyjścia spod prysznica.
– Co robisz!?-gwałtownie zareagowała Wera
– Już nie chcę… Ty się tylko mną bawisz- wyszeptałam
– Popatrz na swoją cipę. Ona mówi coś innego. Chciałabyś poczuć na niej mój język, palce tańczące w środku…Prawda?
Nie odpowiedziałam. Chyba sama przed sobą nie chciałam się przyznać, że tak właśnie jest. Wera jednak nie zamierzała próżnować. Złapała mnie za włosy, przyciągając w swoją stronę. Popatrzyła mi głęboko w oczy. Jej język zwinnie wślizgnął się w moje usta. Całowała zachłannie. Bawiła się moim językiem, jakby był cukiereczkiem, w który trzeba się wessać, aby dostać do musu znajdującego się w środku. Gdy jej palce zaczęły błądzić po piersiach, byłam już ugotowana. Szlag trafił postanowienie, jak najszybszego opuszczenia jej mieszkania. Jedyne, co byłam w stanie wyjęknąć, łapiąc oddech to było jej imię. Oderwała się od moich ust z uśmiechem.
-Nadal uważasz, że jesteś moją zabawką? Jeśli tak, to muszę przyznać, iż zapowiada się na to, że jesteś unikatem w moim domku dla lalek. A teraz zrób mi trochę miejsca, bo chętnie wezmę z tobą prysznic.
Woda spływała na nas z góry, pieszcząc spragnione ciała. Wera stojąc z tyłu, przylgnęła do mnie całą sobą. Czułam jej twarde sutki na plecach, usta przesuwające się po karku. Gdy palcem zaznaczała linię wzdłuż kręgosłupa, wygięłam się w łuk, pobudzona dreszczem przyjemności. I ciągle szeptała mi do ucha…Jednak odgłos rozbijającej się o taflę podłoża wody, sprawiał, że nie byłam w stanie usłyszeć wymawianych słów. Zamknęłam oczy, oparłam dłonie na kafelkach, rozstawiłam szeroko nogi i wsłuchiwałam się w namiętną barwę jej głosu. Boże, tak mocno pragnęłam jej palców wbijających się w moją szparkę. Pomyślałam, że jeszcze chwila, a zacznę ją o to błagać. Podbrzusze sprawiało wrażenie wielkiej bolesnej bańki niespełnienia, która ciągle rosła. Głowa płonęła żarem pożądania.
Poczułam dłoń Wery na swojej dłoni. Woda przestała lecieć. I tylko jedno słowo:
– Chodź- powiedziane lekko zachrypniętym głosem.
Patrzyłam, jak wychodząc z kabiny rozrzuca ręczniki po podłodze. Oniemiałam na chwilę zaskoczona tym widokiem. Wera położyła się na ręcznikach, rozchylając uda.
-Chcę, abyś mnie teraz dobrze wylizała. Wyszoruj mnie swoim języczkiem.
Nie zastanawiając się ani chwili, posłusznie padłam na kolana. Zapatrzyłam się w miejsce między jej udami. Przez środek wzgórka łonowego przedzierał się pas mocno kręconych włosków upstrzonych kroplami wody, w których migotały refleksy światła.
-Coś nie tak? Nie podoba ci się –zapytała filuternie Wera
– Nie, ja po prostu…Ona jest piękna…
-Jaka ona?
– No, twoja szparka.
-Kochanie szparkę to ja mam może między zębami, a to jest cipka. Wstyd! Taka duża dziewczynka a nie potrafi nazywać rzeczy po imieniu.
A ja nadal jak zahipnotyzowana wpatrywałam się w grę światła i wody na jej włoskach.
– Podoba mi się. Jest…piękna.
Przesunęłam palcem po jedwabistych wargach, schodząc do wejścia jamki, która wolno sączyła soki. Nie potrafiłam dłużej delektować się tą chwilą. Musiałam jak najszybciej skosztować jej brzoskwinki. Wessałam się w nią zapamiętale. Mój język pracował jak zwariowany. Długie, krótkie, mocne, delikatne liźnięcia atakowały jej łechtaczkę.
Krzyk Wery był znakiem, że szturm zakończył się całkowitym sukcesem. Jej uda lekko drżały. Na twarzy nadal malowały się oznaki ekstazy. Oczy miała przymknięte, a usta lekko przygryzione, policzki zarumieniły się.
– Chodź tutaj do mnie –wyszeptane przez Werę, przerwały dalsze obserwacje. Jej dziękczynny pocałunek przyprawił mnie znowu o dreszcze. Natomiast jej palce, które po moi tak długim oczekiwaniu spoczęły na muszelce sprawiły, że zechciałam nabić się na nie. Mocno, szybko, tak aby fala szybkiego orgazmu zalała ciało.

Jednak Wera miała już inny plan.
– Teraz będziesz mnie lizała dalej i włożysz mi w końcu paluchy do cipy. Mam nadzieję, że są zwinne i wytrwałe, tak jak twój języczek – chyba zobaczyła wyraz rozczarowania na mojej twarzy, bo uśmiechnęła się i powiedziała:
– No nie bądź taka rozczarowana Głuptasku. Ja zrobię to samo z tobą. Połóż się na boku i podsuń mi pod usta cipkę. A ty zajmiesz się w ten sam sposób moją.
Pozycja nie była może najwygodniejsza, ale sposób w jaki Wera mnie lizała wynagradzał wszelkie niedogodności. Pierwszy orgazm przyszedł szybko. A późniejszy rozwój akcji przyprawił mnie o lekkie pomieszanie zmysłów. Nie wiem kiedy między nami pojawiło się dwustronne dildo, nie wiem kiedy ręczniki zastąpił chłód posadzki. Pamiętam tylko swój krzyk, jęki Wery, uczucie, że soki wypływają ze mnie w niewiarygodnych ilościach. Byłam w amoku. Wyrwało mnie z niego moje własne łkanie po tym jak fala ostatniego orgazmu pustoszyła moje ciało.
Zobaczyłam uśmiech Wery, która chyba cały czas kontrolowała sytuację.
-Wstań Laleczko… Potrzebny ci jeszcze jeden prysznic, zanim wypuszczę cię z domu. Nie chciałabym, abyś w zamroczeniu wpadła pod jakiś samochód.
Próbowałam się podnieść, ale nogi miałam, jak z waty. Wera podała mi rękę. Tak było znacznie lepiej. Wreszcie udało mi się zapanować nad własnymi nogami, które mimo wszystko nie chciały do siebie przylegać. Stanęłam pod prysznicem w rozkroku. Wera obmywała moje ciało chłodnym strumieniem wody. Poczułam się rześka, dopieszczona…
Gdy układałam włosy Wera wyszła z łazienki. Wróciła z moimi wysuszonymi ubraniami.
-Wera, która jest godzina? Straciłam poczucie czasu.
– Już późno. W pokoju czeka na ciebie szklanka soku.
Gdy weszłam stała przy oknie, odwrócona do mnie tyłem.
– Przestało padać… Zamówiłam ci taksówkę. Mąż z pewnością już zaczął się niepokoić, dlaczego cię jeszcze nie ma w domu. Masz nieodebrane połączenia od niego.

Romek…Zapomniałam, że dzisiaj mieliśmy zjeść wspólnie kolację na mieście. Jak ja mu to wynagrodzę…
Z zamyślenia wyrwał mnie głos Wery.
– Na stole leży mój numer telefonu. Jeśli kiedyś będziesz chciała to powtórzyć po prostu zadzwoń- jej słowa były takie zimne, obdarte z jakichkolwiek emocji. Jakbym miała do czynienia z zupełnie inną osobą. Nadal była odwrócona do mnie tyłem. Podeszłam do niej i chciałam pocałować na pożegnanie. Nawet nie próbowała mi tego ułatwić. Nie spojrzała na mnie. Powiedziała tylko:
– Idź już. Taksówka już podjechała.
Podeszłam do stołu i wzięłam z niego karteczkę z zapisanym równo rządkiem cyfr. Wybiegłam z mieszkania. Powietrze było tak chłodne tak samo, jak głos Wery. Wsiadając do taksówki spojrzałam jeszcze w jej okno. Nadal tam stała.
Szybko podałam kierowcy adres, pod który ma mnie zawieźć. Wyjęłam komórkę i wybrałam numer.
– Romek…
………………………………….

Happynka

Wzięła ją za rękę i zaprowadziła na środek pokoju. Położyła jej ręce na swoich ramionach a swoje ręce na jej biodrach i zaczęły kołysać się w takt muzyki.
Z początku był to niewinny, zwykły taniec. Rozmawiały, uśmiechały się do siebie i wygłupiały próbując nie gubić rytmu podczas robienia obrotów i piruetów. Przy wolniejszych kawałkach ocierały się o siebie i delikatnie przytulały.
Podniecało ją gdy czuła jak jej piersi dotykają jej piersi i jak jej łono dotyka jej łona. Mocniej do niej przylgnęła i przesunęła ręce na jej pośladki. Zaczęły obsypywać się zmysłowymi, delikatnymi pocałunkami. Uwielbiała całować i dotykać kobiety. Kobiece ciało jest takie mięciutkie, piękne, inaczej pachnie i jest tak inne od męskiego. Działało to na nią niezwykle stymulująco, być może dlatego, że niezbyt często miała biseksualne przygody, więc gdy już była w takiej sytuacji zawsze traktowała je jak coś wyjątkowego.
– Podoba ci się? – spytała męża, który siedząc na kanapie bacznie przyglądał się dziewczynom.
Nic nie odpowiedział tylko znacząco się uśmiechnął.
Dobrze go znała, z jego miny potrafiła wyczytać wszystko. Domyślił się co się święci. Przymykał oczy na jej skoki w bok z kobietami. Od początku wiedział, że jest biseksualna i jak twierdził zupełnie mu to nie przeszkadzało, a wręcz przeciwnie…
Długo zastanawiała się jaka niespodzianka sprawi mu największą radość, a ponieważ chciała żeby prezent był bardzo wyszukany, a w dodatku związany z erotyką zaprosiła swoją przyjaciółkę, uprzedzając ją oczywiście czego może się spodziewać tego wieczoru. Czasem rozmawiając o fantazjach związanych erotyką zwierzał się jej, że chciałby być z dwoma kobietami. Już dawno myślała o zorganizowaniu takiego spotkania, jednak powstrzymywała ją zazdrość o tą drugą. Nie potrafiła sobie wyobrazić widoku jego z inną kobietą. Myśl, że będzie ją dotykał, całował albo co gorsze spółkował z nią, napawała ją niemalże przerażeniem.
Zsunęła ramiączka jej sukienki i całowała jej ramiona oraz dekolt. Gdy jej język błądził po cudownych piersiach i sutkach czuła drżenie jej boskiego ciała. ,,Jakąż ona ma delikatną skórę” myślała głaszcząc jej uda. Podwinęła wyżej jej sukienkę, odwróciła ją tyłem do męża tak by widział jak głaszcze i pieści jej aksamitną pupę. Chwyciła paseczek od stringów i delikatnie nim ruszała powodując tym samym stymulację jej warg sromowych.
– Dobrze ci? Mam dalej to robić? – spytała szeptem.
– Tak, przecież wiesz, że chcę – odparła.
– Odwróć się, pokażemy mu Twoje piersi i cipkę.
Stanęła za nią, wzrok wtopiła w męża i koniuszkami palców dotykała jej twardych, sterczących sutków.

Był podniecony, zdradzało to dość duże wybrzuszenie przy rozporku i wypieki na twarzy. Żeby jeszcze bardziej go rozpalić wsunęła jedną dłoń w jej majteczki i zaczęła bawić się jej włoskami.
– Stęskniłam się za Twoją cipką. Usiądź tu na krześle tak żeby on wszystko widział. O tak. Rozsuń nogi i pokaż mu ją. Chcę by na ciebie patrzył, chcę by na nas patrzył – to mówiąc pchnęła ją w stronę krzesła.
Dziewczyna posłusznie usiadła na nim, podciągnęła sukienkę, po czym odsunęła na bok koronkowe, białe stringi i rozsunęła uda. Z daleka widać było, że jest wilgotna.
– Powiedz, podoba ci się jej cipka? – zwróciła się do męża.
Znowu nic nie odpowiedział tylko dalej z niedowierzaniem przyglądał się im.
Rozebrała się najpierw sama a następnie z niej zdjęła sukienkę i stringi. Były całkiem nagie.
– Chciałbyś jej dotknąć? – spytała.
Skinął twierdząco głową.
Zanurzyła palec w jej środku, podeszła do niego i wsadziła mu ten palec do ust.
– Spróbuj, tak smakuje ? Chciałbyś ją wylizać? Może potem ci pozwolę, teraz możesz tylko na nas patrzyć – syknęła, a następnie uklękła przed rozkraczoną dziewczyną i zajęła się jej cipką. Najpierw powoli lizała jej wargi większe, wargi mniejsze, potem pomagając sobie palcami rozsunęła je by dostać się do łechtaczki. Ssała i pieściła ją na wiele sposobów, wkładała język do jej wnętrza. Całą uwagę skupiała na reakcjach kochanki i gdy czuła, że jakaś czynność sprawia jej rozkosz powtarzała ją dotąd aż tamta zaczynała się wić i wyprężać ciało. W pewnej chwili przerwała, położyła się na dywanie i szepnęła:
– Choć tu do mnie.
Za chwilę leżały obok siebie, teraz ta druga miała możliwość odwzajemniać pieszczoty. Pocałunki rozsiewane po ich ciałach, dłonie na pośladkach, piersiach palce w cipkach, co chwila inna pozycja. To działo się tak spontanicznie i szybko, że trudno było nadążyć.

Wyrwała się z uścisku uniosła jej uda, lekko rozszerzyła a sama wsunęła się tak, że dotknęła swoją cipką jej gorącej cipki. Zaczęły jednocześnie poruszać biodrami. Głośnymi jękami niemalże zagłuszyły muzykę. Nie chciała doprowadzić jej ani siebie do końca, nie teraz… Położyła się na niej, przytuliła ją z całej siły i pozwoliła uspokoić się.
– Zróbmy mu dobrze – zaproponowała – wystarczająco długo męczył się uwięziony w spodniach.
Usiadły obok niego, wydobyły z rozporka sztywnego kutasa i znów zaczęły się całować tym razem tuż przed jego nosem. Potem równocześnie pochyliły się lizały końcówkami języków raz jego żołądź, raz jądra albo językami muskały środkową część fallusa co chwilę przerywając zabawę namiętnym pocałunkiem lub inną wzajemną pieszczotą.
Potem chwyciła jej głowę i zsunęła niżej tak by pieściła jądra, a sama wsadziła w usta jak najgłębiej mogła. Zasysała powietrze i sprawnymi ruchami języka drażniła wędzidełko. Zamieniały się, raz jedna pieściła górę a druga dół i na odwrót.
W zapomnienie poszła zazdrość, której tak się obawiała. Była tak podniecona tą całą sytuacją, że nie była już w stanie dłużej wytrzymać. Szybko znaleźli się na podłodze i spleceni w potrójnym uścisku całowali się.
– Chcę żebyś skosztował jej. Dogódź jej jak najlepiej potrafisz. wiem, że pragniesz wejść w tą rozpaloną suczkę? – mówiła mu do ucha, a po mowie jego ciała i odgłosach jakie wydawał wiedziała, że o jednym teraz myślał, żeby po wieczornych atrakcjach wreszcie się spuścić.
– Usiądź na nim….. Nie, nie tak szybko powoli się ruszaj, o tak, chcę was widzieć.
– Dobrze ci?
– Już się spuściłeś? Tak szybko?- spytała nie dowierzając.
– Przyniosę wibrator, musimy dokończyć same.

Autorki tekstu: filona, ilenorka, Happynka

Autor rysunków: Happynka

Kopiowanie naszych prac jest dozwolone tylko na warunkach

wolnej od opłat licencji:  LIcencja CC BY – NC 3.0

You may also like

4 komentarze

Dalia 14 marca, 2021 - 18:29

Zgrabnie i ciekawy tekst. Dzięki 🙂

Reply
Dagma95 14 marca, 2021 - 18:44

Jestem zachwycona. Pięknie napisane no i te przepiękne rysunki……. 🙂

Reply
aneczka79 14 marca, 2021 - 21:37

Przepiękne
Dziekuje

Reply
nina 1 kwietnia, 2021 - 19:30

Delikatnie i pieknie……….

Reply

Leave a Comment