Srebrne Gody

autor unterberg
192 views
Darmowe opowiadania erotyczne rysunki erotyczne
Darmowe opowiadania erotyczne rysunki erotyczne

,,Baletnica” cz.1

Kiedy Adam ukradkiem zajrzał do ich pokoju, Ewa leżała już w łóżku, była lekko przykryta kołdrą. Obok niej głośno chrapał mąż. W świetle nocnej lampki, jej kruczo – czarne włosy, były rozkosznie rozrzucone na białej poduszce. Zaskoczona niespodziewanym wtargnięciem spojrzała na niego z wyraźnym wyrzutem w oczach. A może tylko miało tak wyglądać? Tak jak wszystko inne przez cały pieprzony wieczór? Adam do ostatniej chwil nie wiedział, czy przyjedzie na Srebrne Gody szefa. Pracował dla niego już trzeci rok i zdążył wyrobić sobie o nim opinie: tylko dupek do kwadratu założył różowy krawat i z dumą będzie opowiadał, ze to prezent od żony przywieziony z Anglii. Podziwiał go jednak za głowę do interesów. Na tym polu był autentycznym wirtuozem. Przez cały tydzień był w tak parszywym nastroju, że najchętniej uciekłby na koniec świata. Najpierw w poniedziałek pożegnał się z sąsiadką, wyjeżdżała na dwuletni kontrakt do filii firmy w Hiszpanii. Oficjalnie nie utrzymywali z nią kontaktu, bo była rozwódką, co w oczach jego żony degradowało ją społecznie. Nieoficjalnie od dobrych trzech lat, miał klucze od jej mieszkania i pieprzył ją kiedy chciał, jak chciał. Aż do bólu zdawał sobie sprawę, że będzie mu jej brakowało. Dzień później odwiózł do kliniki żonę, ze świadomością, że nie szybko wróci do domu, czekało ją kilka bolesnych zabiegów. Lub “zabiegów” tak było w przypadku podwiązania jajników, o którym to miał nie wiedzieć. W czwartek dobił go szef zleceniem na wczoraj. Nawet nie miał czasu na sięgnięcie po butelkę, żeby utopić ten cholerny tydzień. – To jest Adam, pracownik mojego męża. – Gospodyni domu, srebrna panna młoda przerobiona na dwudziestoletnią podfruwajkę, przedstawiła przybysza zebranym gościom. Współpracownik, ty durna babo – Adam poprawił ją w myślach – Ten co zaciągnął cię do ołtarza musiał być nawalony jak autobus, bo na trzeźwo uciąłby sobie język, żeby nie powiedzieć sakramentalnego: Tak. Od grupy gości stojących w odległym kącie salonu przy barze odłączył gospodarz i z uśmiechem podszedł do Adama. – Nareszcie jesteś. – energicznie uścisnął mu rękę – Już sądziłem, że kłopoty ze zdrowiem żony zdołują cię całkowicie, a przecież czasami każdy z nas potrzebuje chwili odmiany. Wierz mi Adam, Srebrne Gody twojego szefa nie są najgorszą z nich. Listę gości robiła żona, ale jak sam się przekonasz towarzystwo jest doborowe. Dziś baw się dobrze ale nie zalej się w trupa, bo już jutro siadamy do omówienia kilku zmian w firmie. Oczywiście będziesz nocował u nas. – Szef, co ty kombinujesz? Czy choć raz nie możesz do mnie tak po ludzku? Albo pije, albo pracuję. Przecież do cholery wiesz o tym. – Protesty kieruj do mojej żony, bo to jej pomysł wykorzystania okazji, kiedy wszyscy jesteśmy razem. Przygotowała nawet kilka butelek twojej whisky. Pewnie kupiła z przeceny, przebiegło przez głowę Adama. – Zdaje się, że nie przepadasz za nią, co? – zapytał rozbawiony szef. Adam poczuł się jak przyłapany z ręką w słoiku z konfiturami. Rzeczywiście nie lubił tej pustej baby. Na szczęście szef nie oczekiwał odpowiedzi. Podprowadzając do baru przedstawił go jeszcze raz. – Dla tych, którym jeszcze nie było dane poznać tego młodego człowieka, powiem tylko jedno: Adam jest twórcą naszej wizytówki w świecie, egipskiego solaru. Gra na saksofonie, świetnie tańczy i jest doskonałym brydżystą. W branży znany z dość niekonwencjonalnego słownictwa i twardej ręki. A teraz pozwól Adam, że ci przedstawię naszych gości. Adam słuchał jednym uchem machinalnie witając się po kolei ze wszystkimi. Wcześniej jego uwagę przykula szczupła czarnulka w tak dopasowanej sukience, że nie było najmniejszych wątpliwości co do jej doskonałych kształtów, no, prawie doskonałych. Prawie, bo jednak trochę szpeciły ją wystające kości biodrowe. Jak u wyrośniętej nastolatki, pomyślał przez chwilę. Długie zgrabne nogi, biust – na oko dobra trójka. Burza gęstych włosów okalających lekko oliwkową twarz jeszcze bardziej podkreśla urodę. Stala przy ostatnim stoliku w towarzystwie przystojnego faceta. – Pani Ewa z mężem – W myślach był już powyżej jej kolan, kiedy doleciał go głos szefa. Pani Ewa z mężem, a nie odwrotnie? Pan Y z żoną? Co chcesz przez to powiedzieć, ty mistrzu makiawelizmu? Że taka młoda i już mężatka? Albo coś więcej? Adam nie dał poznać po sobie zaskoczenia. Uważnie zlustrował panią Ewę, że aż zaczerwieniła się po uszy i odruchowo poprawiła włosy przechylając na bok głowę. Odsłonięta szyja przyprawiła go o dreszcze na plecach. Duże brązowe oczy wpatrywały się w niego uważnie, w jednej chwili zobaczył ją nagą, jak Bóg stworzył.

Tylko nie pokazuj mi ząbków w uśmiechu – prosił ją w duszy – bo jak nic spodnie mi rozerwie.
Ewa uśmiechnęła się podając rękę. Z wielkim trudem skupił się na jej dłoni. Zrobiła na nim wrażenie zniewalająco miękkiej i kobiecej. Ręka męża dla odmiany była zimna jak lód, choć uścisk zdumiewająco silny. Ten to ma farta, pomyślał Adam, nie wiadomo czemu rozdrażniony. Nabić na kutasa taki szczuplutki kałamarz, złapać za biodra i rozbujać takie cycki to dopiero musi być nieziemska frajda. Ile ona ma lat? 18, 19? Azjatki szybciej dojrzewają.
– Gratuluję doskonałego gustu – rzekł Adam do faceta spoglądając przy tym na Ewę – Jestem Adam, przedstawił się. Masz ochotę na szklaneczkę czarnego ptaka? – Zapytał faceta. – Ponoć gospodyni przygotowała kilka butelek.
– Gratuluję dobrego smaku. Jestem Robert. Nie sadzisz, ze czerwony jest jednak lepszy?
– Ja też chcę spróbować – powiedziała Ewa odstawiając na stolik kieliszek z winem.
– Kobiety nie piją … – zaczęli zgodnym chórem, aby po chwili wybuchnąć śmiechem.
– Takich trunków – Robert dokończył poważnym tonem.
– Takie szkło nie pasuje do delikatnej damskiej dłoni – dodał z przekonaniem Adam, wymownie spoglądając na jej ręce.
– Męskie potwory! Nie zatańczę z żadnym z was! Gniewam się na was!
Mówiąc to Ewa odwróciła się gwałtownie i odeszła w kierunku dużej grupy gości. Adam wpatrywał się w jej energicznie poruszające się pośladki. Kiedy już w końcu zniknęła w tłumie biesiadników, dotarło do niego coś jeszcze, na co wcześniej nie zwrócił uwagi. Sposób w jaki się poruszała był niezwykły w tym miejscu. Nigdy z czymś takim nie spotkał się.
Jest modelką? – zastanawiał się w duchu – raczej nie, modelki poruszają się z wdziękiem konia na wybiegu, a ta dziewczyna dosłownie płynęła z taką swobodną gracją ruchów jakby…
Chrząknięcie Roberta nagle wyrwało go z zamyślenia.
– Prawie 9 lat szkoły baletowej robi swoje – Robert odezwał się do Adama z uśmiechem – Kiedy ją poznałem w pierwszej chwili sądziłem, że okiełzała prawo grawitacji, dosłownie płynęła w powietrzu. A teraz jeśli pozwolisz przeproszę za wybuch żony, ale z tego co oboje słyszeliśmy ty również jesteś wyznawcą spontanicznych reakcji, prawda?
– W jakiej jest szkole? Chyba nie będziesz miał nic przeciwko kilku kawałkom z twoją żoną?
Adam ze wszystkich sił starał się nadać głosowi obojętny ton. Naga baletnica błyskawicznie robiła w nim spustoszenie, a raczej powodowała erekcję. Wszystko w nim stało i jeszcze tylko tego brakowało, żeby jej mąż czegoś się domyślił. Jasna Dupa, tydzień bez seksu jednak robił swoje.

– Czas przeszły, była u Elmayer. Oczywiście, że nie będę miał. Nie jestem wziętym tancerzem i przy mnie nie ma wielu okazji do tańczenia.
– Z Wiednia?
– A znasz innego? Twój szef chce ściągnąć mnie do siebie, wiesz coś na ten temat? Dlatego tu jesteśmy. Co to za jeden?
Dla Adama było jasne, że temat baletnicy jak ja nazwał w myślach, jest definitywnie zakończony.
– To więcej niż tylko łebski facet. Twardy, wymagający, ale nie małostkowy. Kiedy masz z nim rozmawiać? Czy czasami nie jutro?
– Zostajemy na noc, ale już wspomniał, że chciałby zacząć dzisiaj, a jutro koło południa dokończyć. Twardziel z niego, mówisz? Widziałem że gospodyni domu nie darzy cię wielką sympatią. – Nagle zmienił temat.
– Ano nie, nie sądzisz, że wredota to cecha charakterystyczna dla każdej tak posuniętej w latach panny młodej?
– A gospodarz ciebie nie lubi. I wiem dlaczego nie – dodał Adam.
– Nie jest taki przebiegły jak mu się wydaje. Za wcześnie odkrył karty i wierz mi, ze zapłaci za to. Mówi się, ze macie kłopoty w Sierra Nevada i pilnie potrzebujecie pomocy. W sumie nieważne, lepiej zorganizuj ptaka, żeby czasami nam nie odfrunął – Robert nie ukrywał rozbawienia.


W drodze do baru Adam bezskutecznie wypatrywał sylwetkę Ewy, nigdzie nie było jej widać, chciał dokładniej ocenić jej ciało. Rozczarowany przepchnął się w końcu do półek z rzędami butelek. Kończył już napełnianie szklaneczek, gdy na ramieniu poczuł jak któryś z gości przepycha się obok. Rozdrażniony podniósł głowę na intruza, i aż zaniemówił z wrażenia. Na przedramieniu miał rozpłaszczoną pierś Ewy. Zanim zdążył zareagować, Ewa przepchnęła się dalej, przy okazji zahaczając drugą piersią, ale tym razem jakby z lekkim ociąganiem. Ta to ma twarde cyce – przemknęło mu przez myśl. Jednak kiedy spojrzał na jej twarz, wiedział już, że nic dobrego go nie spotka.
– Szkło nie pasuje do damskiej ręki, tak? – w jej głosie brzmiała nuta zaczepki – Ale co innego może być?
Wyciągniętą w kierunku Adama otwartą dłonią wykonała kilka wielce wymownych ruchów. Osłupiały Adam nerwowo przełknął ślinę.
– Ty nędzny szowinisto! – Mówiąc to złapała za napełnioną szklaneczkę i jednym haustem wlała w siebie alkohol. Na twarzy pojawił się grymas – I nie patrz tak na mnie!
Zszokowany Adam doszedł już na tyle do równowagi, żeby zdążyć przed Ewą zgarnąć drugą szklankę i błyskawicznie połknąć zawartość.
– Szowinista! – Wysyczała mu w twarz.
– Bo co? – zapytał zaczepnie.
– Bo przy Tobie czuję się jakbym była naga. Jakbym była cala naga – podkreśliła – a mam majtki i jakbym była dzieckiem, a nie kobieta. U mnie takim jak ty podrzyna się gardło! – Wysyczała. – A jakbyś jeszcze nie wiedział, to jestem mężatką. Rozumiesz to? Od dwóch miesięcy szczęśliwą mężatką!
– A ja od 5 lat szczęśliwym małżonkiem. Nago wyglądasz lepiej niż ubrana, trochę zaniedbałaś trójkącik, ale i tak wyglądasz całkiem całkiem…
Na twarzy Ewy malował się szok. Przez chwile rozglądała się bezradnie na boki jakby szukając pomocy, a nie znajdując jej powoli odwróciła się i bez słowa odeszła od baru.
Ty baranie – Adam karcił się w myślach – ile razy najpierw pomyślisz kutasem tyle razy, dostajesz po łapach.
Z butelką w ręku poszedł w kierunku stolika. Podchodząc pokazał Robertowi flaszkę.
– Na wszelki wypadek zabrałem całą, bo nigdy nie wiadomo, czy ktoś nam nie podpije, a zapas nie jest duży. Raptem cztery butelki.
– Cztery, a ty przyniosłeś tylko jedną? Nieprawdopodobne!
– No wiesz?! Za kogo ty mnie masz? – Mówiąc to Adam odchylił połę marynarki, pokazując drugą wetkniętą za pasek spodni.
– No to wypijmy na jedną nóżkę i pójdę zabezpieczyć dwie pozostałe, bo jeszcze nie daj boże gdzieś się zapodzieją.
– Zaczekaj chwile, co twoja żona tutaj robi, za twoje towarzystwo?
– Ten wielki buc nie powiedział? Jest tłumaczką farsi, tureckiego i arabskiego.

No Jasna Dupa!

Autor tekstu: Unterberg

Autor rysunków: Happynka

.

Kopiowanie naszych prac jest dozwolone tylko na warunkach  wolnej od opłat licencji:  LIcencja CC BY-NC-SA 3.0

You may also like

2 komentarze

rogaty 19 marca, 2021 - 16:26

Fajne opowiada i ciekawie napisane.

Reply
nina 1 kwietnia, 2021 - 19:05

Powiem szczerze ,że opowiadanie mega. Działa na wyobraźnię i robi się mokro.

Reply

Leave a Comment