Smak zniewolenia – opowiadanie BDSM

autor Palecafrodyty
1772 views

Pokój tonął z zupełnej ciszy. Momentami zdawało mi się, że słyszę tylko bicie własnego serca i oddech, który ulatniał się z moich ust.
Leżałam na łóżku rozciągnięta jak struna. Ręce miałam skrępowane tuż za głową na wysokości nadgarstków i przymocowane do poręczy. Nogi szeroko rozłożone, oplątane w kostkach sznurem i przywiązane do niskich kolumienek stojących w rogach łóżka. Byłam prawie naga. Biała męska koszula, w którą byłam ubrana, okrywała tylko do połowy moje ręce. Reszta materiału otaczała mnie niezgrabnymi fałdami, eksponując bezwstydnie rozpłaszczone piersi i brzuch. Również cipka nie otulona żadnym kawałkiem bielizny wystawiona była na widok mojego Pana. Ta koszula była symbolem przynależności do jedynego mężczyzny, który był Panem mojego życia intymnego. Była oznaką, że przed nim nie mam prawa mieć nic swojego.
Nagle od strony uchylonego okna nadleciał mocniejszy podmuch wiatru. Musnął piersi, brzuch, wdarł się między uda i chłodem pogładził wargi cipki. Całym ciałem targnął dreszcz a z ust mimowolnie wyrwał się cichy jęk. W tej chili kolejna fala chłodnego powietrza wdarła się do pokoju i smagnęła po skórze, która pokryła się drobnymi wypustkami. Szarpnęłam się chcąc otulić swoje ciało chociażby koszulą, ale sznury przypomniały mi o moim położeniu. Wtedy ciszę przerwał głos Pana.
– Zimno ci?
– Trochę mój Panie.
Wstał z fotela. Podszedł do okna i otworzył je na oścież.
– Świeże powietrze dobrze ci zrobi – powiedział spokojnie i usiadł z powrotem.
Tym razem do pokoju napłynęło prawdziwe zimno. Chociaż to był koniec lata, dni były wietrzne i deszczowe.
Chłód, który powoli zaczął wypełniać pomieszczenie, ogarniał moje nagie i bezbronne ciało. Nie wiem czy to tylko wyobraźnia tak działała, ale miałam wrażenie jakby do pokoju wdarł się niewidzialny kochanek. Z jednej strony kąsał boleśnie skórę, a z drugiej podniecał, szczypiąc sutki i liżąc odsłonięte wargi cipki. Zdawało mi się, że zaraz przeniknie do mojego wnętrza. Raz po raz targały mną dreszcze. Szarpałam się na łóżku z zimna i z podniecenia.
Po kilkunastu minutach przestało już być tak przyjemnie. Chłód zdawał się przenikać przez skórę jak tysiące igieł i powoli mroził całe moje wnętrze. Próbowałam myśleć o czymś przyjemnym, ale drżące coraz mocniej z zimna ciało nie pozwoliło mi się na niczym skupić. Przestawałam nad nim panować.
Mój Pan to zauważył, bo znów wstał z fotela i zamknął okno. Potem pochylił się nade mną i spytał:
– Zmarzłaś?
– Tak mój Panie.
– Chcesz żebym cię trochę ogrzał?
– Tak mój Panie.
– Poproś suko. Ładnie i pełnymi zdaniami.
– Proszę mój Panie, ogrzej mnie trochę, chociażby swoim ciepłym oddechem.
– Postaraj się bardziej, inaczej znów je otworzę i twoja kurewska cipa będzie marzła.
Te słowa, choć brzmiały jak groźba, były rozgrzewające.
– Błagam cię mój Panie – zaczęłam proszącym tonem – ogrzej moje marne ciało, które należy tylko do ciebie, i z którym tylko ty możesz robić co chcesz. Daj trochę ciepła swojej oddanej i wiernej suce. Błagam – zakończyłam lekko łamiącym się głosem.
– Już lepiej – warknął – a jak chcesz żebym to zrobił suko?
Rzadko kiedy zdarzało się, by zostawiał mi wybór. Czułam się wtedy wyróżniona i podniecona tym, że Pan chce się zdać na moje sugestie.
– Zadaj mi trochę bólu mój Panie, proszę.
– Tylko trochę?
– Tak mój Panie. Okaż mi proszę swa łaskę i rozgrzej mnie chłostą.
Zdjął marynarkę i odszedł w głąb pokoju. Podążyłam za nim wzrokiem. Podwinął rękawy koszuli i podszedł do komody. Wysunął górną szufladę i wpatrywał się w nią przez chwilę. Wrócił do mnie z pejczem. To był jeden z tych, którego rękojeść była grubsza od penisa mojego Pana. Mimowolnie wzdrygnęłam się na myśl o tym jak będzie się rozpychała w cipce. Serce szarpnęło mi się w piersi, a mięśnie mimowolnie napięły, kiedy Pan przeciął powietrze czarnymi rzemieniami. Czekałam na pierwszy cios.
Najpierw jednak poczułam jak Pan głaszcze rzemieniami nogi. Od kostek, przez kolana aż do ud, które muskał dłużej. I wtedy nieoczekiwanie spadły na krocze, które eksplodowało przejmującym bólem. Z moich ust wyrwał się syk i jęk.
Kolejne głaskanie i nagły cios.
To było coś czego bardzo potrzebowałam.
Rzemienie sunęły teraz po moim brzuchu i piersiach. W następnej chwili zostały pokąsane czarnymi ogonami. Czerwone pręgi piekły niemiłosiernie na delikatnej skórze.
Znów głaskanie ud i kilka szybkich ciosów spadło na cipkę.

Mój Pan usiadł na brzegu łóżka i pogłaskał rzemieniami zaognione krocze. Czekałam na uderzenie.
Ale Pan odłożył pejcz i położył dłonie na wzgórku. Zsunął palce na wargi cipki. Zadrżałam kiedy zaczął je boleśnie rozciągać na boki. Ścisnął je i wykręcił.
– Moja kurewska cipa.
Bolało. Ale to był przyjemny ból niosący podniecenie i ciepło, które wybłagałam u Pana.
Syczałam z bólu.
– Piękna cipa – z zachwytem w głosie zaglądał do jej wnętrza. – Piękna i taka wielka.
Cały czas znęcał się nad wargami rozciągając je boleśnie na boki i wykręcając.

———————————————————————-

– Jak się czujesz suko?
– Lepiej mój Panie.
– Zrobiło ci się cieplej?
– Tak Panie.
– Więc mogę już odejść i spokojnie dokończyć drinka.
– Nie Panie błagam, nie odchodź jeszcze, nie zostawiaj mnie tak, proszę.
Kiedy poczujesz pierwszą falę bólu, chcesz żeby były następne i następne. Pragniesz, żeby dotarły do każdej marnej cząstki twojego ciała i umysłu, i wyzwoliły w tobie wszystkie uczucia jakie żywisz do swojego Pana. Emocje, które strawią całe twoje wnętrze. I prawdziwą, oddaną sukę.
– Przecież zrobiło ci się cieplej.
– Tak, ale pragnę więcej tego ciepła. Błagam daj mi go jeszcze trochę Panie.
– Dobrze wiem, że nie o ciepło ci chodzi, ale o ból, który tak kochasz.
– Tak Panie, kocham ból, który mi zadajesz, więc błagam daj mi go jeszcze trochę.
– Błagaj suko – głos stał się zimny i stanowczy.
– Błagam Panie, uderz mnie.
Niespodziewany cios spadł na moje udo. Syknęłam z bólu. Noga zadrżała.
– Błagaj o jeszcze – powtórzył.
– Błagam Panie, uderz mnie jeszcze raz.
Rzemienie kąsały skórę na drugim udzie.
– Jeszcze raz Panie, błagam, uderz mnie jeszcze raz.
Ból dosięgnął warg cipki.
– Jeszcze raz Panie, błagam.
Rzemienie znów spadły na udo.
– Błagam Panie, jeszcze raz.
Drugie udo. Ja błagałam a Pan zadawał mi ból. Chociaż oczy zachodziły mi łzami a rzemienie zdawały się rozcinać moją skórą, czułam rosnące we mnie podniecenie i uwielbienie dla Pana.
– Stul pysk, suko! – krzyknął gdy wypowiedziałam kolejne błaganie. – Mam dość twojego skomlenia.
Natychmiast zamilkłam.
Bez słowa rozebrał się do naga. Wszedł na łóżko i stanął w rozkroku tuż nad moją głową.
– Otwórz usta kurwo, wyliżesz mi jądra i kutasa.
Nie mogłam uwierzyć w swoje szczęście. To już był prawdziwy dar łaski od Pana.
Uklęknął nade mną i swoim kroczem prawie usiadł mi na twarz. Wysunęłam język i zaczęłam lizać i ssać jago jądra. W tym czasie moje piersi zostały potraktowane rzemieniami.
Znosiłam ból i dawałam Panu przyjemność.
Po kilku minutach cofnął się lekko do tyłu i podstawił mi kutasa. Trzymałam język na wierzchu, a on pocierał się o niego całą długością penisa. Zaczynało mi zasychać w ustach.
W tym momencie Pan pochylił się nade mną i wepchnął kutasa do buzi. Z trudem łapałam oddech. Do tego poczułam jak Pan wdziera się palcami do cipki. Bezceremonialnie zaczął ja ostro posuwać.
Wyciągnął je na chwilę i roztarł lepki śluz po zapuchniętych wargach.
Wyjął też z buzi kutasa. Łapczywie łapałam powietrze.
Zdążyłam jednak wziąć tylko kilka szybkich oddechów, gdy znów usta wypełnił twardy penis. W cipkę wbiła się gumowa rękojeść pejcza.
Pan ostro i szybko ruchał moje wnętrze. Po chwili zostawił pejcz w pochwie i zaczął szczypać i szarpać wargi. Klepał po udach i po cyckach. Ściskał i wykręcał sutki. Bolała mnie szczęka. Łykając ślinę miałam wrażenie, że zaraz połknę jego kutasa. Widok jego pośladków, tuż nad moją twarzą, rozmył się przez napływające do oczu łzy.
Nagle ból ustał i znów mogłam swobodnie oddychać.
Pan zszedł z łóżka i usiadł między rozłożonymi nogami. Złapał za pejcz, który wciąż tkwił w cipce i zaczął nim powoli posuwać w przód i w tył. Łapał za wargi i miętosił je mocno w palcach.
Nagle poczułam mocne i szybkie pchnięcia w pochwie. Pan spluwał co chwile na krocze i brutalnie rżnął moja cipę. Krzyczałam z bólu i podniecenia. Wiłam się na łóżku przyjmując pokornie każde uderzenie rękojeści w moim wnętrzu.
Po chwili Pan dał mi moment wytchnienia.
Głaskał dłońmi uda i cipkę. Potem pocałował opuchnięte i zaczerwienione wargi. Ssał je i lizał.
– Moja kurewska cipa.
Wsunął rękojeść do jej wnętrza i znów zaczął powoli pieprzyć. Ściskał i wykręcał obolałe płatki.
– Lubisz jak się znęcam nad twoja cipą, suko?
– Uwielbiam Panie.
Rękojeść pejcza wbijała się się mocno i szybko. Ślina Pana mieszała się z sokami wypływającymi spomiędzy warg. Powietrze przecinał krzyk, słowa Pana i moje.
– Lubisz być ostro rżnięta kurwo, prawda?
– Tak Panie, uwielbiam! Aaa!
– Krzycz dziwko – jego ręka szalała między moimi udami – krzycz, twój krzyk mnie podnieca.
Nie wiedziałam już czy bardziej wyrażam swoim rozdzierającym głosem ból czy podniecenie. Traciłam kontrolę nad swoim ciałem. Traciłam świadomość. I wtedy szarpnęłam nogami i rękami w pierwszym spazmie orgazmu. Krzyk uwiązł mi na chwilę w gardle, wstrzymałam oddech. Wszystkie mięśnie napięły się do granic możliwości. Zawisłam na kilka sekund w bezruchu a potem opadłam dając się porwać falom orgazmu.
Kiedy emocje zaczęły powoli opadać, Pan wyjął z cipki pejcz i głaskał mnie rzemieniami po całym ciele. Drżałam jeszcze i wiłam się pod ich dotykiem. Chociaż byłam zmęczona i obolała, byłam gotowa na to, że znów mogę poczuć ból z ręki Pana.
Zbił mnie jednak na chwilę z tropu, gdy zaczął odwiązywać sznury od kolumienek. Lecz szybko dał do zrozumienia, że on jeszcze ze mną nie skończył. Zadarł mi nogi do góry, przerzucił je nad moją głową i szeroko rozkładając przywiązał do poręczy.
Wszedł na łóżko i stanął przy wygiętych plecach. W ręce trzymał pejcz.
– Wygodnie ci suko?
– Tak Panie – z lekkim trudem udało mi się odpowiedzieć.
– Masz jeszcze ochotę na trochę bólu?
– Tak Panie, wezmę wszystko co mi dasz.
Położył dłoń na kroczu i zaczął je głaskać. Palcami wodził po wzgórku łonowym, wargach cipki, udach.
Niespodziewanie uderzył rzemieniami w pośladek. Pomasował i zadał kolejny cios. Potem drugi. Uderzenie i masowanie.
Pochylił się nad cipką i zaczął ją lizać. Rozchylił wargi i napluł na nią. Językiem roztarł ślinę i wepchnął go do środka. Co chwilę rzemieniami kąsał tyłek.
Znów splunął na cipkę. Tym razem jednak wepchnął do niej swoje palce.
Zacisnęłam zęby z bólu. Nawet nie zdążyłam ostygnąć po pieprzeniu pejczem a już czułam jak Pan ją rozpycha wiercąc w niej czterema palcami.
Wyjął je na chwilę. Rozchylił szeroko wargi i napluł do środka. Patrzyłam jak wsuwa palce i obraca nimi w pochwie. Ból był nie do zniesienia, ale przyjmowałam go pokornie.
Nagle Pan złapał za kutasa. Napluł na cipkę i roztarł twardą główką po wargach. Wsunął się do środka. Rozpychający się w obolałej pochwie kutas przyniósł kolejny ból, który rozszedł się po całym podbrzuszu. Pan położył dłonie na udach i zaczął powoli mnie rżnąć.
Wyjął na chwilę kutasa i wbił go z powrotem. Wyciągał i wkładał.
Za którymś razem gdy wszedł w cipkę zaparł się rękami na moich udach i zaczął mocniej pieprzyć. Im bardziej na mnie napierał, tym mocniej wbijał mnie w łóżko. Zaciskał boleśnie palce na skórze. Z trudem oddychałam. A grymasy na mojej twarzy tylko popychały mojego Pana do tego by zadać mi więcej bólu.
Przerwał na chwilę. Poklepał palcami po wargach i znów się wbił swoim kutasem.
Miałam wrażenie, że zaraz pękną mi plecy. Nogi drżały pod napiętymi mięśniami i naciskiem dłoni Pana. Prawie przestałam oddychać.
Poczułam ulgę gdy Pan wysunął się z cipki. Odchyliłam głowę by zaczerpnąć głębsze hausty powietrza.
– Dobrze ci suko?
– Tak Panie.
Zakaszlałam. Zaschło mi w ustach. Chciałam się czegoś napić.
– Panie mój…- zaczęłam pokornie
– Tak?
– Czy mogłabym się napić odrobinę wody?
– Nie – odpowiedział chłodno. – Jedyne co możesz dostać do picia to moja sperma, ale jeszcze nie teraz.
Przez pośladki przeleciały rzemienie. Raz za razem kąsały skórę. Pierwsze uderzenia zniosłam w milczeniu, ale kolejnym towarzyszył mój krzyk.
Przerwa.
I znów chłosta. Oczy zachodziły mi łzami.
Przerwa.
Pan pogłaskał pręgi jakie zostawił na skórze pejcz.
– Cudowny widok.
Czułam jak całe moje ciało cierpnie. Ale nie było miejsca na choćby jedną skargę. Jedno słowo, a Pan mógłby mnie porzucić na kilka dni albo i tygodni za najmniejszą oznakę niezadowolenia. Tylko raz doświadczyłam takiej samotności. Czułam się wtedy jakbym umierała. Brak Pana i jego twardej, ale jakże hojnej ręki, doprowadzał mnie do szaleństwa. Dwa tygodnie bez niego, były jak wieczność. Ze łzami w oczach czołgałam się u jego stóp, gdy wrócił do mnie i błagałam o przebaczenie. I minął jeszcze tydzień zanim podniósł na mnie rękę.
Pan splunął na dziurkę między pośladkami.
– Wiesz, że każda suka daje się wyruchać swojemu Panu w dupę?
– Tak Panie, wiem.
– Lubisz gdy pieprzę twoje dupsko, kurwo?
– Uwielbiam Panie.
Roztarł palcem ślinę po oczku i wsunął do niego palec. Poruszał nim w środku.
Wyjął i znów splunął.
Tym razem jednak, zamiast palca, poczułam wpychającego się w tyłek twardego kutasa.
Zacisnęłam zęby. Najgorsze było pierwsze wejście. Bolesne. Napięte i ścierpnięte ciało tylko podwoiło ból.
Kutas zdawał się rozsadzać mój tyłek. Kiedy Pan na chwilę wysunął się, napluł na niego i znów wszedł. I tak kilka razy. Aż zaczął rytmicznie mnie pieprzyć. Znów czułam ogromny ciężar naporu Pana moje ciało, które wbijało się w łóżko.
Rodziła się kolejna fala podniecenia.
Po kilku minutach wszystko ustało.
Pan odwiązał moje nogi od poręczy. Najwolniej jak tylko mogłam opuściłam je na łóżko. Krzyże pękały mi z bólu. Wreszcie mogłam swobodniej oddychać. Obolałym pośladkom ulgę przyniosła chłodna pościel.
– Wstawaj suko! – krzyknął Pan , który dzierżył w dłoni sznur od spętanych rąk.
Z trudem się podnosiłam. Bolało mnie całe ciało, a cipka, tyłek, i pocięta rzemieniami skóra, piekły nieznośnie.
– Szybciej!
Pan szarpnął sznurem. Zachwiałam się i poleciałam do przodu.
– Co jest dziwko, wstać nie umiesz?
– Umiem Panie.
Zebrałam w sobie wszystkie siły i podniosłam się.
– Klękaj! – padł rozkaz.
Zrobiłam co kazał.
Rozwiązał na chwilę moje ręce, by je skrępować tuż za moimi plecami. znów je przywiązał do poręczy.
Wszedł na łóżko i stanął na przeciw mnie. Na wysokości mojej twarzy kołysał się jego sterczący hardo kutas.
– Otwórz buzię suko!
Kiedy tylko rozchyliłam usta bezceremonialnie wepchnął w nie penisa. Zakrztusiłam się.
– Co jest kurwo? Nie smakuje ci mój kutas?
– Smakuje Panie – odpowiedziałam z pełnymi ustami.

Pan wysunął się z buzi.
– Nie usłyszałem odpowiedzi.
– Twój kutas Panie, bardzo mi smakuje.
– Napluj na niego.
Ile mogłam, tyle zebrałam śliny w ustach i splunęłam.
– Jeszcze! – krzyknął.
Wyplułam niewielką, białą kroplę.
– Za mało! Widzę, że muszę ci pomóc.
Złapał mnie za włosy i odchylił boleśnie do tyłu głowę.
– Otwórz pysk!
Ścisnął policzki zmuszając mnie do otwarcia buzi. Jego ślina spadła kilka razy na język.
– Teraz napluj.
Zebrałam wszystko co miałam w ustach i wyrzuciłam na kutasa.
– Od razu lepiej.
– Rozprowadź ładnie wszystko.
Wysunęłam język i rozsmarowywałam po penisie pianę.
– Ssij go kurwo!
Otworzyłam szeroko usta i pochłonęłam kutasa tyle ile mogłam. Zacisnęłam na nim wargi i przesuwałam głową w przód i w tył, zaciągając go w buzi.
Nagle Pan złapał moją głowę w obie ręce i sam zaczął wpychać kutasa do buzi. Krztusiłam się i dusiłam gdy wepchnął go zbyt głęboko. Oczy znów zaszły mi łzami.
Gdy wyjął na chwilę penisa łapałam oddech.
Brutalne wepchnięcie i rżnięcie ust. Krztuszenie i duszenie. Łzy spływały po policzkach.
Kilka oddechów i usta znów wypełnione kutasem.
– A teraz pij suko! Łykaj wszystko!
Gorąca sperma Pana uderzyła w podniebienie. Poczułam jej mdły smak. Przełykałam ją zachłannie. Ssałam kutasa by wyciągnąć z niego każdą kroplę.
– Dość, wystarczy! – krzyknął Pan, gdy przestał rzucać się w spazmach orgazmu.
Odwiązał moje ręce od poręczy.
– A teraz podziękuj – podstawił obydwie dłonie pod moją twarz.
– Dziękuję ci Panie – chwyciłam jego ręce – za to, że okazałeś mi swoją łaskę i przychylność, i obdarzyłeś swoja sukę bólem, z którego mogłam zaczerpnąć przyjemność.
Pochyliłam się i ucałowałam wierzch dłoni Pana.
– Idź do kąta i waruj, ja muszę się chwilę przespać. Praca nad tobą, moja suko, jest ogromnie wyczerpująca.
– Jak sobie życzysz Panie.
Zeszłam z łóżka i skuliłam się w wolnym narożniku pokoju.
Pan wsunął się pod kołdrę i odwrócił w stronę okna.
Patrzyłam na niego i wsłuchiwałam się w jego oddech, który z każdą chwilą stawał się coraz bardziej spokojniejszy i miarowy.
Czułam się bardzo szczęśliwa.


Autor tekstu: Palecafrodyty
Autor rysunków: happynka

.

,

Kopiowanie naszych prac jest dozwolone tylko na warunkach  wolnej od opłat licencji:  Licencja CC BY-NC-SA 3.0

You may also like

16 komentarzy

Dino 3 lipca, 2021 - 11:58

paecafrodyty jak zwykle świetna! 🙂

Reply
AnnaK 3 lipca, 2021 - 15:49

Jak zwykle fajnie tu wpaść i przeczytąc coś ciekawego. 🙂

Reply
rogar 3 lipca, 2021 - 16:26

Mega zajebiście napisane ! Podoba mi się !

Reply
Daareg 3 lipca, 2021 - 17:44

Czyta się obłędnie a od rysunków trudno oderwać wzrok.

Reply
MY29 3 lipca, 2021 - 21:07

Wspaniale! Piękne!
Zostajemy na zawsze!

Reply
MY29 3 lipca, 2021 - 21:28

Wspaniale! Piękne!
Zostajemy na zawsze!
No i jeszcze te rysunki!
Nieprawdopodobne!
Jedyne….

Reply
kuba 3 lipca, 2021 - 23:22

No bez przesady…………………..

Reply
my45 3 lipca, 2021 - 23:33

Piękne!

Reply
MY29 4 lipca, 2021 - 16:10

Piękne do szpiku kości!
Dziekujemy.

Reply
Darrry 4 lipca, 2021 - 22:03

Porywający tekst. Będę cześciej tu wpadać. Pozdrawiam autorkę. 🙂

Reply
Karolina Dal   5 lipca, 2021 - 16:16

To jest tylko fantazja literacka… Niestety!

Reply
ulenka 6 lipca, 2021 - 15:22

Zestawienie tekstu z rysunkami sprawia iż całość niesie tyle emocjonalnego ładunku, ze wyobraźnia napotyka na poważne kłopoty z przetrawieniem całości opowiadania 🙂

Reply
Maria+ 27 lipca, 2021 - 15:54

Dobrze to wyraziłaś bo i ma, a rysunki happynki jeszcze dolewają oliwy do ognia. Sa piękne.

Reply
Niewiembo 7 lipca, 2021 - 21:13

Jest wspaniale !!!!!!

Reply
nojakitam 10 lipca, 2021 - 23:01

Zajebiste !!!!

Reply
Z SEKSORU 30 lipca, 2021 - 23:01

PIĘKNE!

Reply

Leave a Comment