Domina i jej sługa

BDSM opowiadania erotyczne rysunki erotyczne

DOMINA I JEJ SŁUGA – PIERWSZA KARA DLA SŁUGI

Leon jest pod moimi dominującymi skrzydłami od pół roku. Pierwszą karę zarobił w niespełna miesiąc po tym jak u mnie zamieszkał. To był ciepły, letni piątek. Po odświeżającym ciało prysznicu, przy którym towarzysz mi mój sługa, leżałam naga w sypialni na łożu. On sam, siedział obok mnie i masował moje plecy. Leon ma duże i silne dłonie. Potrafi nimi usunąć nie tylko każde napięcie, ale także cudownie zrelaksować i podniecić. I tak było wtedy. Masował moje pośladki. Ugniatał je, ściskał, naciągał skórę, rozchylał na boki. Te zabiegi zaczęły mnie wprowadzać w stan podniecenia. Kiedy po raz kolejny rozchylił moje pośladki na boki, poczułam jego palce w okolicach ciasnej dziurki. Przez plecy przebiegł mnie dreszcz. A w wyobraźni zobaczyłam jak mój sługa wciska do niej swojego podnieconego kutasa i ostro mnie rżnie. Kolejny dreszcz przebiegł mi przez plecy. Nie umknęło to uwadze Leona.
– Jest ci zimno Pani? – spytał z troską.
– Nie. Twój masaż mnie podniecił.
– Czy moja Pani ma ochotę zabawić się ze swoim sługą?
Odwróciłam się na plecy i spojrzałam na niego. Na twarzy malował się niezwykły spokój i czujność, która sprawiała, że wyglądał jak pies czekający na polecenie, które zaraz wyda jego pan. Uwielbiam go takim. Czujny i gotowy. Moja wyobraźnia pulsowała coraz to bardziej dzikszymi obrazami.
– O tak Leonie, mam ochotę się zabawić i to bardzo ostro. Przejechałam mu paznokciami po udzie. Po chwili pojawiły się czerwone ślady.
– Chcesz Pani wykorzystać do tego pokój mocnych wrażeń? Tak nazywam pokój, który specjalnie został urządzony do zadawania mojemu słudze między innymi cielesnego bólu, ale o nim opowiem kiedy indziej.
– Nie. Zbawimy się tu w sypialni.
– Więc na co masz ochotę Pani? Twój sługa czeka na rozkazy.
– Idź do pokoju mocnych wrażeń i przynieś stamtąd dwa sznury.
Leon ukłonił się po czym odszedł. Musze przyznać, że od samego początku odnosił do mnie z szacunkiem jaki przystoi słudze wobec jego właściciela. Po chwili wrócił ze sznurami.
– Wspaniale – powiedziałam zabierając je z rąk sługi. – Stanę tu przy brzegu łóżka, a ty przywiążesz mnie nimi do tych dwóch kolumienek przy łóżku. Jedna ręka do jednej kolumny a druga do drugiej. Będę miała szeroko rozpostarte ręce. Bez możliwości jakiegokolwiek ruchu. Potem chcę żebyś mnie wyzywał od dziwek, kurew, szmat. Chcę żebyś mnie bił z otwartej dłoni po tyłku. Chcę żebyś mi wciskał swoje paluchy do mojej cipy. Żebyś szarpał moje cycki. Aż wreszcie żebyś wszedł na łóżko, uklęknął przede mną i zerżnął mnie w usta. A potem żebyś stanął za mną z tyłu i wyruchał ostro moja cipę i dupę. Wciąż krzycząc przy tym jaka ze mnie jest kurwa i szmata, i żebyś mnie lał po tyłku. Kiedy skończyłam mówić, czułam jak cipka pulsuje mi z podniecenia. Leon, który stał tuż za moimi plecami nie odzywał się. Odwróciłam się twarzą do niego. Wyglądał na spłoszonego i przerażonego.
– Czy coś się stało? – spytałam zaniepokojona.
– Pani moja…- sługa spuścił wzrok i szepnął – nie mogę tego zrobić.
Nic nie rozumiałam.
– Jak to nie możesz tego zrobić? Co ty wygadujesz?
– Pani, to ja jestem tutaj dla ciebie, abyś mogła mnie bić, poniżać, wyzywać. A nie ty dla mnie.
– Ale ja chcę, aby role się dzisiaj odwróciły. Masz mnie przywiązać, zeszmacić i zerżnąć jak kurwę! I patrz na mnie psie jak do ciebie mówię!
Sługa spojrzał na mnie, a w jego oczach dostrzegłam…smutek. Kompletnie zbił mnie z tropu.
– A to co znowu za mina? Patrzyłam na niego czekając na odpowiedź. Lecz on milczał z tym swoim smutnym wyrazem twarzy. Czułam jak zaczyna przepełniać mnie złość.
Nie wytrzymałam i wymierzyłam mu siarczysty policzek. Jego głowa odskoczyła na bok.
– Odpowiadaj jak cię pytam! Dlaczego nie chcesz mnie zeszmacić?! W tym momencie padł na kolana, złapał moja dłoń i przytulił do niej swój zaogniony policzek.
– Błagam cię Pani, nie każ swojemu słudze podnosić na ciebie ręki. Wychłostaj mnie za to, zbij mnie, zakuj w dyby, poniż, znieważ, ale błagam nie każ mi abym cie tak potraktował. Jego skomlenie i jawna odmowa doprowadziły mnie na skraj wściekłości. Wyrwałam mu swoją dłoń, złapałam w palce jego twarz i patrząc mu w oczy prawie wysyczałam swoje słowa:
– Ty nic nie warty kundlu. To ja ciebie przyjęłam pod swój dach, żebyś mógł mi wiernie służyć, a teraz mi odmawiasz? Nie chcesz spełnić mojej zachcianki? Spotka cię za to kara. I mam nadzieje, że będzie dla ciebie bardzo surowa. Wymierzyłam mu drugi policzek. Prawie upadł na ziemię.
– Nigdzie się stąd nie ruszaj – rzuciłam krótko i wyszłam z pokoju. Wróciłam po kilku minutach.
– Niech Pan wstanie – zwróciłam się do Leona i podając mu kolorowe szmaty dodałam spokojnym głosem – i proszę to na siebie założyć. Sługa wstał i wziął ode mnie rzeczy. To była męska piżama. Spodnie i koszula. Spojrzał na mnie przerażony.
– Pani, ale po co to? – zapytał.
– Będziesz w tym dzisiaj spał. W moim łóżku.
– Ależ Pani…- zaczął protestować.
– Dość tego!!! Jeżeli jeszcze raz mi odmówisz wywalę cię z domu na zbity pysk!!! I to na zawsze!!! Bez możliwości powrotu!!! – jego otwarte usta zamknęły się. – A teraz mnie posłuchaj, od tej chwili to ja zwracam się do ciebie ,,Pan,,. Ty będziesz mi mówił po imieniu. I od tej chwili to ja usługuje tobie. I pamiętaj jeden drobny sprzeciw a wynosisz się stąd na zawsze. Czy Pan mnie dobrze zrozumiał? Widziałam tylko jak poruszyły się jego usta.
– Czy Pan mnie dobrze zrozumiał? – podniosłam głos.
– Tak Pani – odpowiedział cicho.
– Powiedziałam, że masz się zwracać do mnie po imieniu!
– Tak Weroniko, zrozumiałem – ledwo mu przeszło przez usta.
– Proszę założyć piżamę i położyć się do łóżka.
Leon z ociąganiem, ale włożył na siebie ubranie. Miał taka minę jakby założył na siebie najgorsze łachmany. Jeszcze gorzej było gdy położył się do łóżka. Wyglądał jak siłą ściągnięty z ulicy kloszard, którego umytego wciśnięto do świeżego i pachnącego łóżka. Siedział oparty na poduszkach z dłońmi ułożonymi równiutko na nogach. Rozglądał się w okół siebie z zagubieniem w oczach i bezradnością.
– Czy życzy Pan sobie napić się czegoś przed snem? Widziałam jaka to dla niego hańba, kiedy zwracałam się do niego ,,pan,,.
– Nie Pa…Weroniko, dziękuję – jego zaszklone oczy odwróciły się ode mnie. Podeszłam do jego drewnianego łóżka i usiadłam na nim. Kiedy to zobaczył, prawie się zerwał z łóżka. Ale moje surowe spojrzenie powstrzymało go. Kiedy się na nim położyłam, odniosłam wrażenie, że Leon chyba już pożałował tego co zrobił. Może i tak było, ale karę musiał odbyć.

Autor tekstu: Palecafrodyty

LIcencja CC BY – NC 3.0