Baletnica cz. 1, 2, 3

Darmowe opowiadania erotyczne rysunki erotyczne

Srebrne gody z cyklu ,,Baletnica” cz.1

Kiedy Adam ukradkiem zajrzał do ich pokoju, Ewa leżała już w łóżku, była lekko przykryta kołdrą. Obok niej głośno chrapał mąż. W świetle nocnej lampki, jej kruczo – czarne włosy, były rozkosznie rozrzucone na białej poduszce. Zaskoczona niespodziewanym wtargnięciem spojrzała na niego z wyraźnym wyrzutem w oczach. A może tylko miało tak wyglądać? Tak jak wszystko inne przez cały pieprzony wieczór? Adam do ostatniej chwil nie wiedział, czy przyjedzie na Srebrne Gody szefa. Pracował dla niego już trzeci rok i zdążył wyrobić sobie o nim opinie: tylko dupek do kwadratu założył różowy krawat i z dumą będzie opowiadał, ze to prezent od żony przywieziony z Anglii. Podziwiał go jednak za głowę do interesów. Na tym polu był autentycznym wirtuozem. Przez cały tydzień był w tak parszywym nastroju, że najchętniej uciekłby na koniec świata. Najpierw w poniedziałek pożegnał się z sąsiadką, wyjeżdżała na dwuletni kontrakt do filii firmy w Hiszpanii. Oficjalnie nie utrzymywali z nią kontaktu, bo była rozwódką, co w oczach jego żony degradowało ją społecznie. Nieoficjalnie od dobrych trzech lat, miał klucze od jej mieszkania i pieprzył ją kiedy chciał, jak chciał. Aż do bólu zdawał sobie sprawę, że będzie mu jej brakowało. Dzień później odwiózł do kliniki żonę, ze świadomością, że nie szybko wróci do domu, czekało ją kilka bolesnych zabiegów. Lub “zabiegów” tak było w przypadku podwiązania jajników, o którym to miał nie wiedzieć. W czwartek dobił go szef zleceniem na wczoraj. Nawet nie miał czasu na sięgnięcie po butelkę, żeby utopić ten cholerny tydzień. – To jest Adam, pracownik mojego męża. – Gospodyni domu, srebrna panna młoda przerobiona na dwudziestoletnią podfruwajkę, przedstawiła przybysza zebranym gościom. Współpracownik, ty durna babo – Adam poprawił ją w myślach – Ten co zaciągnął cię do ołtarza musiał być nawalony jak autobus, bo na trzeźwo uciąłby sobie język, żeby nie powiedzieć sakramentalnego: Tak. Od grupy gości stojących w odległym kącie salonu przy barze odłączył gospodarz i z uśmiechem podszedł do Adama. – Nareszcie jesteś. – energicznie uścisnął mu rękę – Już sądziłem, że kłopoty ze zdrowiem żony zdołują cię całkowicie, a przecież czasami każdy z nas potrzebuje chwili odmiany. Wierz mi Adam, Srebrne Gody twojego szefa nie są najgorszą z nich. Listę gości robiła żona, ale jak sam się przekonasz towarzystwo jest doborowe. Dziś baw się dobrze ale nie zalej się w trupa, bo już jutro siadamy do omówienia kilku zmian w firmie. Oczywiście będziesz nocował u nas. – Szef, co ty kombinujesz? Czy choć raz nie możesz do mnie tak po ludzku? Albo pije, albo pracuję. Przecież do cholery wiesz o tym. – Protesty kieruj do mojej żony, bo to jej pomysł wykorzystania okazji, kiedy wszyscy jesteśmy razem. Przygotowała nawet kilka butelek twojej whisky. Pewnie kupiła z przeceny, przebiegło przez głowę Adama. – Zdaje się, że nie przepadasz za nią, co? – zapytał rozbawiony szef. Adam poczuł się jak przyłapany z ręką w słoiku z konfiturami. Rzeczywiście nie lubił tej pustej baby. Na szczęście szef nie oczekiwał odpowiedzi. Podprowadzając do baru przedstawił go jeszcze raz. – Dla tych, którym jeszcze nie było dane poznać tego młodego człowieka, powiem tylko jedno: Adam jest twórcą naszej wizytówki w świecie, egipskiego solaru. Gra na saksofonie, świetnie tańczy i jest doskonałym brydżystą. W branży znany z dość niekonwencjonalnego słownictwa i twardej ręki. A teraz pozwól Adam, że ci przedstawię naszych gości. Adam słuchał jednym uchem machinalnie witając się po kolei ze wszystkimi. Wcześniej jego uwagę przykula szczupła czarnulka w tak dopasowanej sukience, że nie było najmniejszych wątpliwości co do jej doskonałych kształtów, no, prawie doskonałych. Prawie, bo jednak trochę szpeciły ją wystające kości biodrowe. Jak u wyrośniętej nastolatki, pomyślał przez chwilę. Długie zgrabne nogi, biust – na oko dobra trójka. Burza gęstych włosów okalających lekko oliwkową twarz jeszcze bardziej podkreśla urodę. Stala przy ostatnim stoliku w towarzystwie przystojnego faceta. – Pani Ewa z mężem – W myślach był już powyżej jej kolan, kiedy doleciał go głos szefa. Pani Ewa z mężem, a nie odwrotnie? Pan Y z żoną? Co chcesz przez to powiedzieć, ty mistrzu makiawelizmu? Że taka młoda i już mężatka? Albo coś więcej? Adam nie dał poznać po sobie zaskoczenia. Uważnie zlustrował panią Ewę, że aż zaczerwieniła się po uszy i odruchowo poprawiła włosy przechylając na bok głowę. Odsłonięta szyja przyprawiła go o dreszcze na plecach. Duże brązowe oczy wpatrywały się w niego uważnie, w jednej chwili zobaczył ją nagą, jak Bóg stworzył. Tylko nie pokazuj mi ząbków w uśmiechu – prosił ją w duszy – bo jak nic spodnie mi rozerwie. Ewa uśmiechnęła się podając rękę. Z wielkim trudem skupił się na jej dłoni. Zrobiła na nim wrażenie zniewalająco miękkiej i kobiecej. Ręka męża dla odmiany była zimna jak lód, choć uścisk zdumiewająco silny. Ten to ma farta, pomyślał Adam, nie wiadomo czemu rozdrażniony. Nabić na kutasa taki szczuplutki kałamarz, złapać za biodra i rozbujać takie cycki to dopiero musi być nieziemska frajda. Ile ona ma lat? 18, 19? Azjatki szybciej dojrzewają. – Gratuluję doskonałego gustu – rzekł Adam do faceta spoglądając przy tym na Ewę – Jestem Adam, przedstawił się. Masz ochotę na szklaneczkę czarnego ptaka? – Zapytał faceta. – Ponoć gospodyni przygotowała kilka butelek. – Gratuluję dobrego smaku. Jestem Robert. Nie sadzisz, ze czerwony jest jednak lepszy? – Ja też chcę spróbować – powiedziała Ewa odstawiając na stolik kieliszek z winem. – Kobiety nie piją … – zaczęli zgodnym chórem, aby po chwili wybuchnąć śmiechem. – Takich trunków – Robert dokończył poważnym tonem. – Takie szkło nie pasuje do delikatnej damskiej dłoni – dodał z przekonaniem Adam, wymownie spoglądając na jej ręce. – Męskie potwory! Nie zatańczę z żadnym z was! Gniewam się na was! Mówiąc to Ewa odwróciła się gwałtownie i odeszła w kierunku dużej grupy gości. Adam wpatrywał się w jej energicznie poruszające się pośladki. Kiedy już w końcu zniknęła w tłumie biesiadników, dotarło do niego coś jeszcze, na co wcześniej nie zwrócił uwagi. Sposób w jaki się poruszała był niezwykły w tym miejscu. Nigdy z czymś takim nie spotkał się. Jest modelką? – zastanawiał się w duchu – raczej nie, modelki poruszają się z wdziękiem konia na wybiegu, a ta dziewczyna dosłownie płynęła z taką swobodną gracją ruchów jakby… Chrząknięcie Roberta nagle wyrwało go z zamyślenia. – Prawie 9 lat szkoły baletowej robi swoje – Robert odezwał się do Adama z uśmiechem – Kiedy ją poznałem w pierwszej chwili sądziłem, że okiełzała prawo grawitacji, dosłownie płynęła w powietrzu. A teraz jeśli pozwolisz przeproszę za wybuch żony, ale z tego co oboje słyszeliśmy ty również jesteś wyznawcą spontanicznych reakcji, prawda? – W jakiej jest szkole? Chyba nie będziesz miał nic przeciwko kilku kawałkom z twoją żoną? Adam ze wszystkich sił starał się nadać głosowi obojętny ton. Naga baletnica błyskawicznie robiła w nim spustoszenie, a raczej powodowała erekcję. Wszystko w nim stało i jeszcze tylko tego brakowało, żeby jej mąż czegoś się domyślił. Jasna Dupa, tydzień bez seksu jednak robił swoje. – Czas przeszły, była u Elmayer. Oczywiście, że nie będę miał. Nie jestem wziętym tancerzem i przy mnie nie ma wielu okazji do tańczenia. – Z Wiednia? – A znasz innego? Twój szef chce ściągnąć mnie do siebie, wiesz coś na ten temat? Dlatego tu jesteśmy. Co to za jeden? Dla Adama było jasne, że temat baletnicy jak ja nazwał w myślach, jest definitywnie zakończony. – To więcej niż tylko łebski facet. Twardy, wymagający, ale nie małostkowy. Kiedy masz z nim rozmawiać? Czy czasami nie jutro? – Zostajemy na noc, ale już wspomniał, że chciałby zacząć dzisiaj, a jutro koło południa dokończyć. Twardziel z niego, mówisz? Widziałem że gospodyni domu nie darzy cię wielką sympatią. – Nagle zmienił temat. – Ano nie, nie sądzisz, że wredota to cecha charakterystyczna dla każdej tak posuniętej w latach panny młodej? – A gospodarz ciebie nie lubi. I wiem dlaczego nie – dodał Adam. – Nie jest taki przebiegły jak mu się wydaje. Za wcześnie odkrył karty i wierz mi, ze zapłaci za to. Mówi się, ze macie kłopoty w Sierra Nevada i pilnie potrzebujecie pomocy. W sumie nieważne, lepiej zorganizuj ptaka, żeby czasami nam nie odfrunął – Robert nie ukrywał rozbawienia. W drodze do baru Adam bezskutecznie wypatrywał sylwetkę Ewy, nigdzie nie było jej widać, chciał dokładniej ocenić jej ciało. Rozczarowany przepchnął się w końcu do półek z rzędami butelek. Kończył już napełnianie szklaneczek, gdy na ramieniu poczuł jak któryś z gości przepycha się obok. Rozdrażniony podniósł głowę na intruza, i aż zaniemówił z wrażenia. Na przedramieniu miał rozpłaszczoną pierś Ewy. Zanim zdążył zareagować, Ewa przepchnęła się dalej, przy okazji zahaczając drugą piersią, ale tym razem jakby z lekkim ociąganiem. Ta to ma twarde cyce – przemknęło mu przez myśl. Jednak kiedy spojrzał na jej twarz, wiedział już, że nic dobrego go nie spotka. – Szkło nie pasuje do damskiej ręki, tak? – w jej głosie brzmiała nuta zaczepki – Ale co innego może być? Wyciągniętą w kierunku Adama otwartą dłonią wykonała kilka wielce wymownych ruchów. Osłupiały Adam nerwowo przełknął ślinę. – Ty nędzny szowinisto! – Mówiąc to złapała za napełnioną szklaneczkę i jednym haustem wlała w siebie alkohol. Na twarzy pojawił się grymas – I nie patrz tak na mnie! Zszokowany Adam doszedł już na tyle do równowagi, żeby zdążyć przed Ewą zgarnąć drugą szklankę i błyskawicznie połknąć zawartość. – Szowinista! – Wysyczała mu w twarz. – Bo co? – zapytał zaczepnie. – Bo przy Tobie czuję się jakbym była naga. Jakbym była cala naga – podkreśliła – a mam majtki i jakbym była dzieckiem, a nie kobieta. U mnie takim jak ty podrzyna się gardło! – Wysyczała. – A jakbyś jeszcze nie wiedział, to jestem mężatką. Rozumiesz to? Od dwóch miesięcy szczęśliwą mężatką! – A ja od 5 lat szczęśliwym małżonkiem. Nago wyglądasz lepiej niż ubrana, trochę zaniedbałaś trójkącik, ale i tak wyglądasz całkiem całkiem… Na twarzy Ewy malował się szok. Przez chwile rozglądała się bezradnie na boki jakby szukając pomocy, a nie znajdując jej powoli odwróciła się i bez słowa odeszła od baru. Ty baranie – Adam karcił się w myślach – ile razy najpierw pomyślisz kutasem tyle razy, dostajesz po łapach. Z butelką w ręku poszedł w kierunku stolika. Podchodząc pokazał Robertowi flaszkę. – Na wszelki wypadek zabrałem całą, bo nigdy nie wiadomo, czy ktoś nam nie podpije, a zapas nie jest duży. Raptem cztery butelki. – Cztery, a ty przyniosłeś tylko jedną? Nieprawdopodobne! – No wiesz?! Za kogo ty mnie masz? – Mówiąc to Adam odchylił połę marynarki, pokazując drugą wetkniętą za pasek spodni. – No to wypijmy na jedną nóżkę i pójdę zabezpieczyć dwie pozostałe, bo jeszcze nie daj boże gdzieś się zapodzieją. – Zaczekaj chwile, co twoja żona tutaj robi, za twoje towarzystwo? – Ten wielki buc nie powiedział? Jest tłumaczką farsi, tureckiego i arabskiego. No Jasna Dupa!

 

………………………………………………………………………………………………………………………………………………………….

Zatańcz ze mną – z cyklu ,,Baletnica” cz.2


– Zaprosisz mnie do walca?
– Musi być akurat walc? Nie znam figur.
– Powiedział ci o balecie? – Zapytała Ewa, a widząc niezdecydowanie na twarzy Adama dodała pojednawczo – Nieważne. Chcę, abyś poprowadził mnie w Schatzwalzer.
Adam z uwagą wpatrywał się w twarz Ewy zastanawiając się, co znowu przyszło jej do głowy. I dlaczego akurat walc, a nie inny taniec? Od starcia przy barze robił wszystko, aby uniknąć jej towarzystwa.
Nie było to trudne, bo Ewa przez cały wieczór mało kiedy siedziała z nimi przy stole. Zatańczyła z mężem kilka kawałków, jednak najczęściej na parkiecie bywała w innych ramionach, a poza tym Robert okazał się świetnym kompanem przy kielichu. Inteligentny, tryskający kapitalnym czarnym humorem i zadziwiająco mocną głową. Do teraz w głowie Adama dźwięczały jego słowa, kiedy nagle powiedział: słyszysz ten okropny dźwięk? Jak nic albo grzechotnik się zbliża, albo nasza urocza para młoda. Ledwo skończył mówić, a za pleców Roberta wyłoniła się gospodyni domu. Z przyklejonym na ustach uśmiechem, który przypominał wszystko poza autentyzmem, oświadczyła uroczystym głosem:
– Panowie, mój mąż oczekuje was w gabinecie.
– On jest atrakcją wieczoru, a ja zbyt pijany, żeby gadać – Adam wypalił bez namysłu, wskazując na kompana – Mam czas do jutra.
W chwilę po odejściu Roberta, przy stole ni stąd ni zowąd znalazła się Ewa. Siadając na miejscu męża nalała whisky do jego szklaneczki i tak jak przy barze, wychyliła zawartość jednym haustem. Adam przyglądał się jej z nieskrywanym niesmakiem.
– Panienki z dobrego domu nie atakują wszystkiego, co na stole stoi.- Zauważył z przekąsem w glosie.
– A mogą poza stołem?
Zbity z tropu Adam ujrzał w myślach sytuację w barze i jej rękę naśladującą ruchy tak miłe sercu każdego faceta. Drobną dłoń ślizgającą się na mokrym kutasie. Na moim kutasie – dodał w myślach, czując jak jego kumpel w spodniach znowu gwałtownie rośnie w sile, a w skroniach zaczyna wściekle pulsować.
– I nie wódz mnie na pok… – Zaczął recytować, gdy Ewa przerwała mu.
– Amen. To jak, zatańczysz ze mną, czy mam się zalać z rozpaczy?
Z nijakim zdziwieniem poczuł na swojej nodze jej stopę.

Delikatnie wsuwała się w nogawkę spodni. Po plecach przebiegły mu dreszcze rozkoszy.
– Chcesz tańczyć walca w tej sukience? – Zapytał siląc się na ironię. – Jest tak obcisła, że będzie krępowała ruchy.
– Chcesz, to zdejmę ją dla ciebie.
Wizja Ewy tańczącej z nim walca tylko w staniku i majtkach była tak sugestywna, że aż zalała go fala gorąca. Złapał za butelkę, żeby trochę zyskać na czasie, ale zaraz odstawił ją z powrotem. Drżąca ręka zdradzała jego myśli. Nie chciał, aby domyśliła się jak mocne wrażenie wywołały jej słowa.
Znowu myślisz kutasem – karcił się w duchu. – Baletnica jest żoną Roberta, faceta z jajami, a ty widzisz jak nago tańczy nabita na kutasa. Jesteś popierdolony do kwadratu! Ale ma fajne twarde cycki… i boską stopę…
– No dobrze, może być, a co zrobimy z włoskami na cipce? Nie lubię owłosionych. – Powiedział zaglądając głęboko w oczy Ewy.
Zanim skończył mówić wiedział już, że znowu dał dupy na całego. Twarz Ewy spłynęła krwistym rumieńcem. Dziewczyna milcząc spuściła nisko głowę. Stopa na nodze Adama zamarła w bezruchu.
– E… No wiesz, przepraszam – Szczerze sumitował się Adam, nagle zrobiło mi się głupio.
Delikatnie dotknął jej dłoń. Cały czas miał wrażenie, że go kokietowała, ale teraz zgłupiał do reszty. Rumieniec na twarzy nie mógł być częścią gry. Ewa powoli zabierała dłoń ze stołu.
– Sorry Ewa, wiesz, ja czasami myślę kutasem, no i wiesz… – wyrwało mu się spontanicznie. – Ja naprawdę nie chcę cię zerżnąć, słowo honoru, że nie!
Adam ogarnięty wizją odchodzącej od niego dziewczyny, nieświadomie brnął dalej w usprawiedliwieniach, nie zdając sobie sprawy z tego, co mówi.
– To ten głupi kutas… – Zaniemówił nagle.
Ewa podnosząc nagle głowę i patrząc w oczy, położyła mu na ustach palec.
– Dlaczego sądzisz, że to my mamy coś zrobić z włoskami? – Zapytała cichym głosem akcentując „my”. – A nie ja sama? – A nie mogąc doczekać się odpowiedzi dodała oschłym tonem:
– Mości panie, wasze zachowanie urąga wszelkim zasadom dobrego wychowania w towarzystwie kobiety. A teraz, kiedy już udało się wam spaść na samo dno, zapytam raz jeszcze, kiedy do cholery poprowadzicie mnie do walca?
– Eee…yyy… – Wykrztusił z siebie Adam z natężeniem wpatrując się w twarz kobiety.
– Mości panie, mniemam, że w tańcu okażecie się lepszym partnerem niż rozmówcą. I oczywiście waszych myśli nie będą zaprzątały włoski w moich majtkach. Oczekuję również, że zostawicie przy stoliku tą niewymowną część waszego ciała, nad którą to, jak się okazuje, nie potraficie zapanować.
W głowie Adama myśli galopowały w zawrotnym tempie wywołując niesamowity chaos. Ciągnę dupą, czy dostałem zawoalowane pozwolenie na rypanie? Pieprzone podchody, nigdy nie wiadomo o co chodzi – myślał wpatrując się z natężeniem w twarz Ewy. Znowu odruchowo poprawił kutasa w spodniach, bo zaczynał sprawiać mu ból. Wizja trzymania Ewy w ramionach jeszcze bardziej dolewała oliwy do ognia. Raz kozie śmierć, powiedział sobie w duchu, zatańczę, ale jak później nie zerżnę tej młodej dupy na wszystkie strony, to sam sobie obciągnę. Koniec żartów!
Ewa jakby odczytując myśli Adama, patrząc mu w oczy pokręciła przecząco głową.
– Pozwolisz, że zaproszę cię do tańca? – Zapytał Adam wstając od stołu i lekko schylając głowę.
W odpowiedzi Ewa bez słowa podała mu ramię.

 

……………………………………………………………………………………………………………………………………………………….

Tam gdzie najcieplej – ,,Baletnica” cz.3


Adam wolno uchylił drzwi do ich pokoju i wsuwając głowę do środka szybko zlustrował pomieszczenie. Ewa leżała już w łóżku, była lekko przykryta kołdrą. Obok niej głośno chrapał mąż. W świetle nocnej lampki, jej kruczo – czarne włosy, były rozkosznie rozrzucone na białej poduszce. Zaskoczona niespodziewanym wtargnięciem spojrzała na niego z wyraźnym wyrzutem w oczach. A może tylko miało tak wyglądać? Tak jak wszystko inne przez cały wieczór? Pieprz się pannico – pomyślał w głębi duszy – wybiła godzina wilka i albo cię pożrę, albo ukradnę.
Podbudowany własnymi myślami wszedł do środka zamykając cicho drzwi za sobą. Mimo to trzask zamka zabrzmiał w pokoju jak armatni wystrzał. Przerażona Ewa wyciągniętą spod kołdry ręką zaprotestowała gwałtownie pokazując na drzwi. Robert na moment przestał chrapać, a następnie odwracając się tyłem do żony, zawinął się cały w kołdrę przy okazji ściągając ja żony.
Oczom Adama ukazała się naga Ewa. Miała na sobie tylko koronkowe białe majtki. Musiała je zmienić, bo to, co w tańcu wyczuł palcami miało zupełnie inne kształty – przeszło mu przez głowę. A zaraz potem pomyślał z wdzięcznością do Roberta – dzięki stary za pomoc w odkryciu małżonki, w zamian dostaniesz ja tak rozruchana, jak jeszcze nigdy nie miałeś.

Kobieta pod wpływem impulsu zasłoniła ramionami duże piersi. Adam kocim skradającym się krokiem podszedł do łóżka i pochylając się dokładnie lustrował leżące przed nim nagie ciało utwierdzając się w przekonaniu, ze wrażenia z parkietu niezbyt dokładnie oddają rzeczywistość. Naga Ewa była tak oszałamiająco piękna, i tak bezbronna, że aż zaparło mu dech w piersiach i w oczach nagle pociemniało. To przejmujący ból w kroczu znowu dal znać o sobie. Bezwiednie drżącymi palcami szybko rozpinał spodnie, a kiedy w końcu uwolniony z nich kutas sprężycie wyskoczył, poczuł olbrzymia ulgę. Oczy Ewy na ten widok rozszerzyły się ze zdumienia. Owszem, w tańcu niby niechcący ocierała brzuchem o widoczna wypukłość w spodniach, a nawet kilka razy dotknęła dłonią, ale tamo to była tylko zabawa, usprawiedliwiała się w myślach. A teraz Adam stal przed nią i wyraźnie oczekiwał czegoś więcej niż na parkiecie. Ewa na sama myśl, ze mogłaby dotknąć członka dłonią poczuła, ze rumieniec wstydu zalewa jej twarz. A jednak nie była w stanie oderwać wzroku od podnieconego penisa. Duży ciemnoczerwony łeb był zapowiedzią przyjemności, od której robiło się jej gorąco. Z wrażenia oblizała wyschnięte usta. Na jej szczęście Adam zajęty podziwianiem jej ciała nie zauważył tego, bo pewnie wziąłby to za zaproszenie do jej buzi. Ale i tak w dole brzucha zrobiło się jej gorąco. Jak włoży mi rękę w majtki to nie opanuje się więcej – przemknęło jej przez głowę. Adam nieświadomy jej rozterek na chwilę oderwał wzrok od gołej dziewczyny, i zabierając dłoń Ewy z piersi położył na kutasie. Dotyk delikatnej dłoni przyprawił go o drżenie ud. Uwolniony cycek spłynął trochę na bok. Tylko nie spuść się baranie – Adam upomniał się w duchu wracając wzrokiem do tego, co najbardziej rzucało się w oczy; jej majtki opinając wystające biodra tworzyły spora lukę, w której bez trudy znalazł potwierdzenie bujnego zarostu. Bez chwil namysłu wsunął tam rękę, i nie zwracając uwagi na głośne westchniecie Ewy i jej mocno zaciśnięte uda, czując pod ręką miękkie włoski szybko wpychał się coraz głębiej. A kiedy poczuł opór z niemym wyrzutem w oczach spojrzał na kobietę, chcesz kutasa, czy nie? Przez chwilę mierzyli się wzrokiem A potem Ewa delikatnie rozsunęła je na bok. Adam tylko na to czekał. Bez namysłu sięgnął palcem do środka cipki. Była mokra, była gorąca i drżąca ze podniecenia.
Szybko dołożył drugi palec zmuszając tym samym Ewę do jeszcze szerszego rozkroku. Prawa noga oparła się o się o Roberta. Adam nawet nie zauważył tego. Zachłannie macał palcami to ociekające wilgocią miejsce, było aksamitne w dotyku. I chociaż nie mógł sięgnąć do samego dna, do szyjki macicy, to miał wrażenie wyjątkowej ciasnoty. Nawet głęboko w niej czuł na palcach delikatne ścianki cipki. Niepojęte – przebiegło mu przez myśl – jest mężatką, jest napalona na mnie, a cipa jakby mało używana. No czekaj ty, już ja cię rozrucham!
Adam spoglądając na śpiącego męża Ewy, wolna ręką zaczął ściągać z niej majtki. Pomogła mu unosząc do góry biodra. Przez sekundę zastanawiał się gdzie je rzucić, najchętniej na żyrandol, ale w końcu pod wpływem impulsu jakimś łamańcem wcisnął je do kieszeni. Żyrandol może zaczekać.
Ewa z przygryzionymi ustami i rozszerzonymi szeroko oczami przyglądała się uważnie Adamowi. Kiedy ruchem głowy wskazał podłogę obok łóżka, powoli tak aby nie obudzić męża zsunęła się na dywan, i kładąc się na plecy nieśmiało, jakby z obawa, rozłożyła nogi. Trochę podniosła przy tym głowę wpatrując się w wsuwającego się pomiędzy nie mężczyznę. To, co widziała pomiędzy jego nogami, sterczące trochę do góry i grube, wprawiło ja w ekstazę, jakiej dawno nie zaznała. Żebyś ty wiedział ze całymi nocami marzyłam o takim twardym mocnym chuju rozrywającym mnie na kawałki, to pewnie uciekłbyś ode mnie – pomyślała Ewa, podniecona tym, co za chwile się stanie – Albo nazwał dziwką.
Adam nieświadom myśli Ewy, z całą siłą wszedł w jej ciało, a kiedy poczuł opór, gwałtownie rzucił jeszcze biodrami do przodu, tak jakby chciał kutasem przebić ta aksamitna cipkę. Zaparty całym sobą nie cofnął się ani o kawałek. Ewa pod wpływem bólu wygięła do góry cale ciało, i z bezgłośnym szlochem ramionami objęła za szyje Adama, rozpaczliwie szukając jego ust. A kiedy w końcu znalazła wpiła się w nie zachłannie. Adam dopiero po długiej chwili zorientował się, ze jej policzki są mokre od łez. Zdezorientowany zmniejszył nacisk i już zaczynał wychodzić z niej, gdy nagle Ewa zarzuciła na jego biodra nogi
– Płaczesz? – Adam zapytał z troska w głosie.
– To ze szczęścia…. Jest mi tak dobrze… – Z urywanego szeptu mało, co można było zrozumieć
Adam ponownie brutalnie wtargnął do środka. Raz, drugi, trzeci, czwarty…Za każdym potężnym pchnięciem siła uderzenia rzucała dziewczynę mocno do przodu.
– O tak. O tak.. O tak…Tak lubię….Czuję cię pod sercem. – Wyjęczała mu prosto w usta.
Całym jej ciałem wstrząsnął silny dreszcz pożądania. Jej usta były wpite w jego, mocno i bez pamięci. Nie potrzebowała powietrza, zamiast niego wystarczył jej ten gruby twardy kutas brutalnie rozpychający jej wnętrze mocno na wszystkie strony. Cala sobą czuła jego szybki ruch w głąb ciała. Cala sobą czekała na chwile rozkosznego bólu, od którego ciemniało jej w oczach, a który to wybuchał głęboko w niej. I jeszcze raz i znowu, i… I…
– Boże, ja chyba oszaleje ze szczęścia – wyszeptała Adamowi prosto w usta – kochaj mnie. Nie przerywaj.
Adami nie w głowie było przerywanie, miał pod sobą ślicznie zbudowana dziewczynę, kutasa w mokrej cipce i jej biodra ochoczo wychodzące na jego spotkanie. I jedyne, co jeszcze kołatało się w głowie, to pragnienie, aby chwila trwała wiecznie.
– Szybciej…Jeszcze chwila… Mocniej…
Ta piękna dupa wykończy mnie, przecież już nie mogę głębiej – przemknęło mu przez myśl. Ponownie wbił się do środka i czując łbem kutasa jej macicę zaparł się z całych sil. Aby za chwile poruszyć się na boki całym ciałem.
Ewa już kiedyś przezywała podobna ekstazę, w ten sposób jej pierwszy kochanek doprowadzał ja błyskawicznie do szalonego orgazmu. Teraz tez czuła, ze za sekundę eksploduje. W usta wcisnęła zaciśniętą piąstkę, aby stłumić krzyk i drżąc spazmatycznie pod Adamem sięgała bram swojego nieba. Adam był zaskoczony szybkością i gwałtownością orgazmu, który w ciszy przyszedł nie wiadomo skąd. Dziewczyna z jękiem wyprężyła się cala i zastygła w bezruchu. Dopiero po długiej chwili poczuł jak cala wiotczeje pod nim. Jednocześnie na kutasie wbitym po same jaja odczul mocne skurcze jej cipki. Odkrycie to zmąciło mu resztki świadomości. Ta nabita na kutasa cipa masuje mu kutasa…
Słyszał coś tam o jakieś mięśniach, ale dopiero teraz miał dowód, ze to najszczersza prawda. Czuł chaotyczny, ale mocny uścisk tuz przy jajach.
– Gdzie? – Zachrypiał urywanym z podniecenia głosem
Ewa oszołomiona ciągle trwającym w niej orgazmem nie rozumiała słów, jednak gdzieś w podświadomości wyczula nadchodzący orgazm kochanka. Odruchowo jeszcze mocniej zacisnęła skrzyżowane nogi na biodrach Adama.
– Do środka, we mnie… Głęboko we mnie.
Nie skończyła jeszcze mówić, kiedy Adam wystrzelił sperma. Miał wrażenie jakby cale życie zbierał na ten jeden jedyny moment wybawienia. Głęboko w ciele Ewy czul jak z kutasa uwalniają się hektolitry spermy. Po trwającym cala wieczność pierwszym wybuchu przyszedł następny. I chwile potem znowu następny, i znowu następny… W końcu po długiej chwili wyczerpany opadł bezwładnie na Ewę szukając ustami jej ust. Wyszły mu naprzeciw. Wilgotne i zachłanne tak jak jej mokra cipa.
– Nie wychodź ze mnie, jeszcze nie. Jest mi tak dobrze, jestem taka spełniona…
Adam pokręcił głową na znak, ze nie wyjdzie. Zresztą i tak było to niemożliwe, Ewa nadal trzymała go na sobie zamkniętego w mocnym uścisku nóg.
– Nie po to rozruchałem ci pizdeczkę, żeby teraz…
Nagle znieruchomieli oboje. Na łóżku obok nich ucichło donośne do tej pory chrapanie Roberta. W zapadłej ciszy słyszeli głośne łomotanie swoich serc.
Hiroszima to drobiazg w porównaniu z tym, co za chwile będzie się działo – przybiegło przez myśl Adamowi – pieprzenie mężatki pod nosem jej męża, to najgłupszy pomysł twojego życia, ty durny kutasie.
Z nijakim zdziwieniem odkrył znajomy rytmiczny ucisk tuz u nasady kutasa. W odpowiedzi kilka razy naprężył mięśnie kutasa. Ewa odpowiedziała skurczami cipki. Na łóżku obok nadal panowała cisza. Znowu zmobilizował kutasa, i a ona znowu odpowiedziała mu tym samym. Ukradkiem jak złodziej spojrzał na łóżko, Robert nie zmienił pozycyjni, nadal leżał odwrócony do ściany. Adam czuł jak kutas znowu robi mu się twardy.
– Brakuje mi powietrza – Wyszeptała Ewa.
– Chodź do mojego pokoju – Odpowiedział unosząc się trochę z piersi dziewczyny.
Ewa energicznie pokręciła głową na znak protestu. Nie.
– Nie? Nie chcesz? – Zdumienie Adama sięgało nieba.
Zamiast odpowiedzi Ewa podrzuciła biodra do góry przywierając do brzucha Adama. Lepszego zaproszenia do rznięcia już nie potrzebował. Połaskotany mięśniami cipki kutas i tak już rozpoczął powolna wędrówkę przez aksamitne wnętrze ciała Ewy. Podniecała go świadomość, ze tym razem zalane jego sperma. Oparty na łokciach z zamkniętymi oczami skupił się na kutasie wolno posuwającym się w dziewczynie. Nawet nie był zbytnio zdziwiony, że fiut znowu był gotów, twardy, wielki jak za pierwszym razem, nigdy dotąd nie rypał tak napalonej baletnicy. A w ogóle to żadnej baletnicy nie mieszał w kroku.
Świat Adama przestał istnieć.
Z letargu wyrwało go dopiero głośne chrapniecie Roberta. Za moment drugie. Znieruchomiał sparaliżowany strachem.
– Idziemy do mnie, bo się nerwicy nabawię!
– Kochaj mnie tutaj, przy nim.
Na biodrach poczuł znajomy już mocny uścisk jej nóg. Mógł się wyrywać z niego, ale pewnie nie obeszłoby się bez hałasu.
– Oszalałaś? Mam cię dalej rznąc? Przy nim?
– Kochaj mnie przy nim – a widząc w oczach Adam nieprzejednanie, spuszczając głowę dodała – to mnie podnieca.
Zdumienie Adama było niebotyczne, owszem zerzniecie mężatki było przyjemnością sama w sobie, ale, kuźwa, nie obok śpiącego męża!
– Podnieca cię obcy kutas przy śpiącym mężu?
W odpowiedzi Ewa zadrżała pod Adamem i obejmując go za szyje zaczęła namiętnie całować.
– Odpowiedz mi!
– Tak, tak, tak, podnieca mnie…Chce ciebie, chce spermę. Adam na miłość boską, nie widzisz, jaka otwarta jestem dla ciebie?! Kochaj mnie. Wiesz, ja jestem…

W ciszy pokoju rozległo się głośnie klaśniecie, jakie towarzyszy zderzeniu dwóch ciał. Na szczęście Robert właśnie zaczął przerwany koncert chrapania głusząc odgłosy wściekłego walenia z góry obliczonego na zniszczenie wszystkiego, co tylko kutasowi stanie na drodze.

 

Autor tekstu:  Unterberg

Autorki rysunków: ilenorka, Happynka, Telimena

Kopiowanie naszych prac jest dozwolone tylko na warunkach 

wolnej od opłat licencji:  LIcencja CC BY – NC 3.0