,,Baletnica” cz.4 i 5

cuckold opowiadania erotyczne rysunki erotyczne

Jesteś też i moją żoną – z cyklu ,,Baletnica” cz. 4

Wykorzystała mnie! – Adam był już tego pewien. – Jasna cholera, wykorzystała mnie! Od kiedy znalazł się w swoim pokoju jego myśli skupiły się na wyproszeniu go spomiędzy ud Ewy. – Idź już sobie, chce być sama… Dlaczego wyrzuciła go za drzwi? Przecież Robert chrapał w najlepsze. Przecież aż popłakała się, czyli musiało być lepiej niż z mężem. Przecież on dopiero się rozkręcał… Adam leżał na łóżku rozebrany do naga i od jakby niechcenia bawiąc się kutasem przypominał sobie każdy monnet od chwili kiedy powiedziała mu o… […. tekst usunięty przez chochlika buszującego na Szkicach 🙂 …..] Fakt, ze walnęło go tak mocno, ze w szale dzikiego rypania stracił całkiem głowę i chyba nawet powiedział, ze ją kocha… no, ale w sumie rożne rzeczy człowiek mówi, i to nie zawsze mądre rzeczy, i już na pewno nie wtedy kiedy rznie się z taka śliczną dupa. Trochę chuda, ale rypie się wspaniale. No i te cyce. Dopiero teraz załapał się na tym, ze nawet ich nie pomacał. Cholera! – mruknął głośno i wyciągając dłonie przed siebie i przyglądając się im uważnie dodał – Kuźwa, za małe, sam nie obłapię takich cycków. A może by tak zaprosić kogoś na wspólne macanie? Poczałkowo Adamowi myśl ta wydawała się tak przednia, ze aż poczuł na plecach dreszcze. To będzie piękna zemsta, no a poza tym we dwójkę zawsze ciekawiej niż samemu, co dwa kutasy to nie jeden – Adam przekonywał się sam siebie. W myślach zobaczył już Ewe z kutasem w dupci i drugim w cipce i jej latające cycki… Zastanawiał się czy tez będzie taka napalona, taka wygłodniała jak z nim. A może nikt jeszcze nie przerznął jej tyłka? – Muszę zapytać – ponownie mruknął do siebie – A jak nie, to sam go rozepcham! Po kilku numerach będzie jak się patrzy. W końcu nie będzie to moja pierwsza cnotka! W tym momencie Adam uśmiechnął się do myśli – albo kupie jej wibrator! Właśnie na nim zakończył się krotki ale burzliwy romans z inna dziewczyna. Kiedy na którymś spotkaniu bez trudu wszedł jej w dupcie po same jaja, i z czystej ciekawości zapytał kto ja tak ładnie rozruchał, dopowiedziała, ze ona sama sobie wibratorem … Ze śmiechu tak mu kutas sflaczał, ze aż przykro było na niego patrzeć. Adam w myślach przeleciał listę kumpli do takich zabaw. Nie była długa, raptem dwóch, no może trzech, czterech. Po krótkim namyśle zrezygnował z tych ostatnich. Byli lepsi od niego, a takiej konkurencji nie potrzebował. Pozostało wiec tych dwóch. Ano zobaczymy co to dalej będzie. Jakby co, to ma już przygotowana publiczność przed która rozłoży Ewe do rypania. Jak mnie wykorzystała to ich tez może, ale co użyjemy, to użyjemy. Adam do teraz jeszcze czul jak kutas gładko wślizgiwał się w ciało Ewy, czasami nawet śmiesznie mlaskając w takiej ilości spermy. Ależ ona była napalona! Mokra tak, ze aż na jej udach czul wilgoć. A tej jej mocne nogi zaplecione na plecach, żeby czasami nie wyciągnął z niej kutasa i te biodra uniesione wysoko do góry… Dlaczego wiec wygoniła go? Przecież Robert spal jak zabity! Do cholery na własne oczy widział jak płacze, kiedy ponownie spuszczał się do niej, na plecach czul zaciśnięte nogi, przecież całowała go tak samo zapamiętale jak wtedy kiedy wszedł w nią za pierwszym razem… Obraziła się za wytarcie mokrego kutasa we włoski? A może za to, ze chciał aby wylizała go ze spermy? A może w końcu murzyn zrobił swoje i murzyn może odejść? Adam uczepił się tej ostatniej myśli. Oczywiście, wykorzystała go jak niewolnika! Dostała to co chciała i … No czekaj ty. – W głosie Adama zabrzmiało zdecydowanie. Mocniej ścisnął w garści kutasa i uśmiechnął się pod nosem- Teraz moja kolej! Adam zerwał się z łóżka i w biegu wciągając bokserki wyjrzał na korytarz. Pusto. Na palcach podszedł do drzwi pokoju Ewy i Roberta, i ostrożnie otwierając zajrzał do środka. Pokój był ciemny tylko przez okno wpadało trochę światła ze stojącej obok domu latarni. Z trudem znalazł pochrapującego Roberta nadal zawiniętego w kołdrę. Obok leżała Ewa przykryta jakąś szmatka, spod której wystawały jej nogi. Wyciągnął kutasa i trzymając go wyprężonego w garści podszedł do śpiącej dziewczyny. Drżąc z podniecenia pochylił się nad nią tak, ze łeb dotknął jej twarzy. Raz, drugi, trzeci…Zniecierpliwiony brakiem reakcji kobiety, położył go na ustach. I znowu nic. Trochę poirytowany brakiem brakiem efektów kilka razy uderzył kutasem w policzki. W pokoju rozległy się głośne klaśnięcia. Tym razem z widocznym skutkiem. Przebudzona Ewa nagle poderwała się z łóżka i siadając na nim usilnie starała się dociec przyczyny paraliżującego ja strachu. Dopiero po długiej doszedł do niej cichy szept. Bez trudu rozpoznała Adam: – ciągnij mała… ciągnij tak jak jeszcze nikomu nie obciągałaś. No na co czekasz? Ciągnij! Ewa czując na ustach napierającego kutasa bardziej domyśliła się czego od niej oczekuje ten podniecony mężczyzna, niż zrozumiała jego słowa. Otworzyła usta, aby zaprotestować, ale nawet zdążyła nawet dobrze zaczerpnąć powietrza, kiedy Adam wsunął się łbem kutasa do jej buzi…Odruchowo otworzyła usta szerzej, a wtedy Adam bez namysłu wepchnął się jeszcze głębiej i łapiąc Ewe za głowę i najzwyczajniej w świecie zaczynał rytmicznie posuwać. Ciepły i twardy kutas wypełnił jej buzie. W duszy Adama śpiewało ze szczęścia. Nie widział twarzy Ewy, ale na kutasie czul jej usta i pod łapskami jej włosy i to już mu starczyło. Teraz był tym, kto decyduje jak będzie pieprzył i gdzie się spuści. Koniec babskich rządów, baletnico – krzyczało mu w środku – Jak się dostaje w prezencie porządnego kutasa, to po użyciu nie wypada wystawić go za drzwi. Mężatki, do cholery, powinny o tym wiedzieć! Kiedy w końcu do Ewy dotarła świadomość tego, co robi i mając w pamięci jak nieobliczalny potrafi być Adam, uczyniła ruch jakby chciała zsunąć się z łózka na podłogę. Mocniejszy uścisk dłoni na jej głowie był wystarczającym sygnałem dla niej. On chciał kochać się tuz obok Roberta. W jednej chwili uświadomiła sobie niebezpieczeństwo, już teraz łózko trzeszczało cicho, a potem może być tylko gorzej. Ewa bez oporu, ale i bez tego miłego podniecania jakie zawsze rodziło się w niej, kiedy ustami pieściła kutasa, poddała się kochankowi, prosząc głęboko w duszy, żeby doszedł jak najszybciej. Niepokojem napawała gwałtowność z jaka rytmicznie posuwał ją w usta, wchodząc aż do gardła, i mocne dłonie trzymające za głowę. Czyżby chciał spuścić się w jej buzi?

opowiadania erotyczne rysunki erotyczne

opowiadania erotyczne rysunki erotyczne

…Ewa prawie już zapomniała jak smakuje męskie nasienie. Jedynym, który miał prawo dojść głęboko w ustach, był jej pierwszy kochanek, i tylko z jego kutasa zlizywała każdą kropelkę spermy. Ale ten na dobre zniknął z jej życia. Od tamtego czasu lojalnie uprzedzała facetów, ze smak spermy powoduje w niej odruch wymiotny i każdy respektował jej ułomność. Jednak w tej chwili miała przeczucie, ze Adam nawet gdyby wiedział o tym, to i tak by zignorował jej słowa. Pod każdym względem był inny. Nawet teraz odważył się na coś tak nieprawdopodobnego, jak żaden przed nim. Nie prosił, wziął ją jak pospolitą dziwkę z ulicy Ewa cala sobą nie chciała jego spermy. Nie chciała bólu jaki sprawiał jej twardy penis Adama, który momentami dławił i dusił tak, aż łzy napływały do oczu. Próbowała sprytnie skierować go językiem w część policzkową. Jednak na nowo torował sobie drogę do gardła. W końcu się poddała. Jedynym aktem protestu były zaciskające się mocniej powieki i napięta skóra policzków. Poczuła jak żołądź jego członka zatrzymał się się migdałkach, które zacisnęły się tarasując drogę intruzowi. Mimo, że powstrzymała odruch wymiotny poczuła jak po policzkach zaczęły spływać jej łzy. Złapała go z całej siły obiema rękami za uda i unieruchomiła na chwilę by mieć czas na rozluźnienie. Otworzyła usta jak najszerzej mogła, odchyliła głowę do tyłu tak by jama ustna, gardło i przełyk stanowiły mniej więcej linię prostą i wsuwała pomału penisa. Sama była zdziwiona, że wszedł jej tak głęboko, zatrzymał się dopiero wtedy gdy na dolnej wardze poczuła jego nabrzmiałe jądra. Znów łzy zaczęły płynąc jej z oczu. Adam nie zwracając na to uwagi wolnymi ruchami zaczął posuwać ją w usta. Po chwili nie tylko przyzwyczaiła się do głębokich pchnięć ale jej język zaczął się wić wokół szturmującego jej usta kutasa. Miał wrażenie, że lekko traci panowanie nad całą sytuacją. A gra języka z pracującym niczym tłok kutasem dawała wrażenie, że robi się coraz ciaśniej. Jeszcze chwila, a pochłonie go całego. Jest bosko, jeszcze chwila – pomyślał. Jednak kutas był szybszy niż jego myśl. Łajdak spuścił się nie dając innym spostrzeżeniom dojść do głosu. Przedtem planował, że spuści się jej głęboko już poza gardłem i pochwicą a sperma popłynie prosto do żołądka tak by wykluczyć możliwość zakrztuszenia się spermą , stało się jednak inaczej. Zaskoczony finałem właściciel niepokornego ptaka z tego wszystkiego nie miał czasu nawet na przymknięcie oczu. Mocno rękoma trzymając za głowę Ewy, pompował w jej usta to co miał najlepsze: spermę. Przechylił głowę na bok, aby spojrzeć w jej twarz. W półmroku zobaczył konsternację Ewy, która chyba nie bardzo wiedziała, co zrobić ze spermą zalewającą jej usta, gardło. Chyba przez chwilę nawet chciała wszystko wypluć. – Nawet o tym nie myśl. – wysyczał Adam – Chyba nie chcesz, abym obudził twojego męża i złożył skargę na ciebie? W odpowiedzi posłała mu błagalne spojrzenie. Zobaczył jak zaciska powieki i małymi łyczkami połyka nasienie, jakby były jakimś obrzydliwym w smaku lekiem. Wpatrywał się w nią, myśląc, o tym, że następnym razem już nie będzie z pewnością miała takich oporów. Ewa otworzyła oczy i spojrzała na niego. Coś z pogranicza pogardy i złości przebłyskiwało z jej wyrazu twarzy. – A teraz wyczyść go dobrze języczkiem – szepnął Adam ignorując spojrzenie.- No na co czekasz? Ewa w milczeniu chwyciła w dłoń wiotczejącego kutasa i pojedynczymi liźnięciami zaczęła usuwać resztki spermy. Jej gorzki smak na nowo drażnił jej przełyk. -No nie krzyw się tak. Tylko nie mów, że tego nie lubisz – komentował zadowolony z siebie Adam. W odpowiedzi zobaczył tylko dziwnie szklące się oczy. – Chyba trochę przesadziłem – pomyślał – ale w sumie ta dupa sama się o to prosiła. Pieprzyc ją. Adam złapał za dłoń Ewy i odwracając wnętrzem do góry skierował w nią łeb kutasa. Kilka wprawnych ruchów na nim spowodowało następny skurcz i znowu poleciała sperma. Tym razem na palec z obrączką małżeńską. – Tak z tobą nikt się nie żenił, co? – zapytał Adam dumny ze swego pomysłu – Od teraz jesteś tez i moja zona! Ewa była w szoku! – A teraz włóż ten ospermiony palce głęboko w cipę! Nadal w szoku dziewczyna przesunęła się na krawędź łózka, i rozszerzając uda powoli wsunęła go do środka …. – Głębiej! – twardo zażądał Adam – Jeszcze głębiej! Pochylona do przodu dziewczyna posłusznie spełniała polecenie. – Grzeczna Baletnica – pochwalił Adam, rozglądając się wkoło jakby chciał na zawsze utrwalić rozgrywającą się scenę – I nie wyjmuj póki nie wyjdę z pokoju! Na odchodnym Adam kilka razy uderzył mokrym kutasem jej twarz. Pochylona dziewczyna z palcem w cipce nawet nie zareagowała na taka pieszczotę. ………………………………………………………………………………………………………………………………………………………….

Ja nie chcę majtek – z cyklu ,,Baletnica” cz. 4

Adam był w doskonałym nastroju, dopiął swego i pokazał rozwiązłej dupie kto nosi spodnie. Koniec z babskimi zachciankami! Od progu rzucił na łóżko bokserki, spadły tuż obok majtek Ewy. W półmroku światła lampki nocnej przez chwilę przyglądał się im z uwagą. Ładny komplet – zadowolony mruknął do siebie – i trochę perwersyjny. No, może moje trochę za wielkie przy białych koronkach, ale i tak niezły widoczek. Ciekawe, co powie Robertowi? Najlepsze to: kochanie, twoja żona gdzieś zgubiła majtki … Aż roześmiał się na głos. Przedni dowcip. A może powie prawdę, ze jego przełożony wyniósł je na mokrym kutasie po tym jak mało nie rozerwał cipy twojej żony. Nagi Adam impetem wpasował się w kształty fotela. Szacowny mebel zajęczał głośno. Nalewając whiskey metodą na dwa palce i unosząc szklaneczkę w geście toastu, spojrzał miedzy nogi na smętnie wiszącego kutasa. Jeszcze lśnił jej orgazmem i spermą. – Nasze zdrowie. Nieźle daliśmy popalić tej zarośniętej ognistej dupie, co? To powinno raz na zawsze nauczyć ją respektu do nas! Z nami się nie żartuje! Twoje zdrowie kutasie, głupek jesteś ale czasami mi się przydajesz. Popijając alkohol z perwersyjną przyjemnością wrócił myślami do ostatnich chwil, chwaląc się w duszy za pomysł zaślubin. W jej oczach widział w jakim szoku była jego nowa kochanka, kiedy lał spermę na obrączkę i jak powoli wsuwała w rozruchaną, nabrzmiałą cipę serdeczny palec z obrączką. Jeszcze wypływała z niej sperma. – Cholera, że też fotografa przy tym nie było – mruknął zawiedziony – ale spermę i tak zmarnowała! Co prawda Ewa nie obciągnęła mu kutasa tak jak się należy, ale za to w łykaniu spermy okazała się mistrzynią. I nawet za bardzo nie stawiała oporu, kiedy pakował się głęboko w jej przełyk. Łeb kutasa czul mały opór, to pewnie były migdały. Coś w Adamie podpowiadało, że nie był pierwszym, który zalał jej przełyk, bo nawet nie protestowała. Plus dla niej. Bo pod chujem i jajami walącymi w brodę nie ma nic gorszego jak „napad kaszlu”. Rozmyślania Adama przerwało uczucie, jakie od zawsze towarzyszyło mu w takich okolicznościach. Jego kumpel spomiędzy ud drgnął kilka razy, i wyraźnie zaczął zwiększać swoją objętość. – Że też tobie jeszcze się chce. – mruknął Adam pod nosem z rozbawieniem – Daj spokój stary, dzisiaj ta dupa nie zasługuje na więcej spermy. Ma długie palce i niech se sama dobrze zrobi. Trzymając w jednej ręce szkło z alkoholem, w drugą złapał kutasa i układając się wygodnie w fotelu, powoli rytmicznie zaczął przesuwać na nim dłonią. Tam i z powrotem. Miał dużą wprawę w pieszczeniu kutasa. Już jako nastolatek walił konia z taką wprawą, aż kumpel z podwórka zazdrościł i ciągle truł mu dupę, żeby go nauczył jak się szybko spuścić. Właśnie wtedy odkrył, że w masturbacji są najważniejsze brudne myśli, a nie wprawiona ręka. Nikomu nie powiedział o odkryciu, bo po prostu wstydził się. Klęska przyszła nieoczekiwanie i zmusiła go do zmiany traktowania kutasa. Do tej pory uważał, że własna ręka to najlepszy środek na zaspokojenie się, ale kiedy pierwszy raz włożył go dziewczynie i prawie natychmiast miał orgazm, załamał się wtedy całkowicie. Do tego jeszcze, rozczarowana dziewczyna nie szczędziła mu kpin, a potem rozpowiedziała wszystkim, ze jest impotentem. Starszy kumpel wytłumaczył mu dlaczego mówią, że jest impotentem: bo jak walisz kutasa, to chcesz szybko sobie ulżyć, a kutas to nie głupek, i też szybko przyzwyczai się do tego. Jak pies Pawłowa. A z kobietą jest odwrotnie, im później zlejesz się, tym lepiej. Rypiesz, rypiesz, rypiesz, a jak już padniesz na mordę, to dopiero możesz się spuścić. No i zacznij ćwiczyć kulturystykę, bo kurxxx tłusty jesteś. Wtedy Adam nie miał pojęcia co jakiś pies może mieć z nim wspólnego, ale poważnie potraktował jego słowa. Poszedł na siłownie i zaczął wyznawać zasadę, że lepiej przerznąć byle co jak się trafi, niż samemu walić sobie konia. No i z czasem kłopoty zniknęły jak ręką odjął. Właśnie z upodobaniem oglądał kapelusz na łbie kutasa, kiedy nagle otworzyły się drzwi pokoju i stanęła w nich Ewa. Adam najpierw pomyślał, że przyszła żeby ją doruchać, ale zaraz potem skrzywił się z niesmakiem – Kuźwa, takie wędrówki ludów muszą zakończyć się katastrofą! Ewa nie zastanawiała się, co może zastać w pokoju Adama, było to mało istotne, ale to co zobaczyła przeszło jej najśmielsze oczekiwania: rozwalonego na fotelu nagiego faceta najwyraziściej w trakcie masturbacji i ze szklanką whiskey w drugiej ręce. Z satysfakcją zauważyła, że był zaskoczony jej widokiem. Prawie pusta butelka na stoliku też nie umknęła jej uwadze. Adam zlustrował nieproszonego gościa. Takiej Ewy jeszcze nie znał. Miała na sobie tylko krotką koszulkę nocną, tak delikatnie tkaną, że bez trudu widział jej nagie ciało. Cyce ma zajebiste – pomyślał z uznaniem, cipa też pięknie zarośnięta. Koszulkę musiała mieć z Persji, bo tylko tam robią takie cuda – przemknęło mu przez myśl – te majtki tez były jakieś inne w dotyku. Ale do cholery skąd zarost w kroku? I nagle dla Adama wszystko stało się przeraźliwie jasne. Majtki. Kurwa mac, to nie była koronka, to w ornament wpisane zaklęcia miłosne w farsi! Słyszał o tym w czasie kiedy uruchamiali pierwszy solar w Egipcie. Misterium tak głęboko schowane dla całego świata, że nawet głośno nie mówi się o nim. Dostępne tylko dla męża… Za chwile przyszła następna refleksji, jeżeli Ewa przyszła do niego w takiej samej koszulce, to chyba coś to znaczy. Tylko co na boga? To chyba nie jest taka pierwsza lepsza dupa do przelecenia! – Dieaste schomar dard nakronad – wybąkał skołowany do cna, z trudem przypominając sobie wyszukaną grzecznościową formułkę. -Sare schoma dard nakonad – odruchowo śpiewnie odpowiedziała Ewa. Adam oniemiał z zaskoczenia – mam się nie kłopotać? I to w farsi? Jeszcze mokry od spermy kutas w garści aż podskoczył z radości. Ewa podchodząc do Adama założyła ręce na biodra i spoglądając na niego z góry, rzekła: – Twój farsi jest tak okropny, jak ty sam. Facet, który składa się tylko z tej części, którą z takim umiłowaniem ściskasz paluchami jest w moich oczach tylko smutnym fiutem, a nie mężczyzną! Adam w lot domyślił się, ze Ewa przyszła, aby wyrzucić z siebie cały żal za tak brutalne podeptanie jej godność. To, co jej zrobił było tak nieludzkie, że aż brakowało jej słów. Jednak kiedy usłyszała jak w farsi dziękuje jej, coś się w niej gwałtownie zmieniło. Czyżby ten gbur docenił znaczenie wschodniej symboliki? A może domyślił się, co za wszelka cenę chciała ukryć? – Nie jestem dziwką, żebyś mnie tak traktował! – Oczywiście, że nie jesteś – zapewnił Adam poważnym, ale ciepłym głosem – bo przecież żadnej dziwki nie podnieca pieprzenie się u boku śpiącego męża. Nie wiedziałaś o tym? Ale wiesz co, Baletnico? Powiem ci w największym zaufaniu, że jesteś najpiękniejszą ladacznicą z jaką się kochałem. Żeby jeszcze te cyce chciały trochę zwisać… – Jesteś chamem! – gwałtownie przerwała mu Ewa. Tym razem na jej twarzy malowała się autentyczna wściekłość – Chamem! Jak śmiesz tak do mnie mówić! Ty…ty… – Być może jestem, nie będę się z tobą kłócił. Nie jestem małostkowy – w głosie Adama było słychać nutę rozbawienia. Z upodobaniem graniczącym z uwielbieniem wpatrywał się w czarny trójkącik w kroczu, ech gdyby tak włożyć jej palce i mocno wymacać cipę tak aby straciła oddech i przestała gadać! A może i kutasa po same jaja… – Wykorzystałeś mnie jak pierwszą lepszą… – O nie! – z twarzy Adama nagle zniknęło rozbawienie, a w głosie pojawiły się twarde tony. – Tylko nie to. Przez cały czas kokietowałaś mnie, aż na końcu byłaś pewna że zwierzyna trafi we właściwe miejsce. A ja durny kutas poszedłem na to. Ale kiedy zrobiłem ci dobrze, wyrzuciłaś z pokoju. Tak więc, jeśli ktoś kogoś wykorzystał, to ty mnie. A nie na odwrót! Później tylko zapłaciłem ci za to. – Jak śmiesz tak mówić! Jestem mężatką i należy… – Basta! – Twardo przerwał jej Adam. – Zaczęliśmy miło, ale teraz ani słowa więcej. Jesteś nienasyconą dupą zakochaną nie w mężu, a w tym tutaj. Mówiąc to Adam złapał w rękę kutasa i ruszając nim na boki kontynuował dalej: – Piękną, perwersyjną, rozwiązłą dupą, której wydaje się, że może mieć wszystko czego zapragnie, żeby zrealizować mroczne zachcianki. Zachcianki niebezpieczne jak cholera! A teraz, kiedy już wymieniliśmy wstępne uprzejmości, spokojnie powiedz co sprowadza cię do mnie. Kutas? Do Ewy z wielkim trudem docierały dosadne słowa Adama, bo przecież to nie może być prawda co on mówi. Nazwał ją ladacznicą. Zapiekło żywym ogniem. Nagle znowu zakotłowało się w niej. – Jak w ogóle śmiesz wysuwać takie oszczerstwa?! Kto dał ci prawo?! – Mówiąc to Ewa jednym skokiem znalazła się przy Adamie i z rozmachem otwartą dłonią uderzyła go w twarz. – Kto dał ci prawo? – powtórzyła. Adam powolnym ruchem odstawił na stolik szklaneczkę z trunkiem. Szkoda alkoholu, pomyślał, i tak już trochę się wylało. Policzek piekł jak cholera. Powolnym ruchem, tak aby nie wystraszyć kobiety, złapał ją za biodra i delikatnie prowadził na złączone kolana. Ewa miała w głowie kompletną pustkę. Właśnie spoliczkowała człowieka, który po raz pierwszy od kilku miesięcy pociągał ją fizycznie. Czując jego dłonie, poddała się im okraczając nogi Adama. Kiedy już usiadła, spojrzała w dół, kutas Adama dotykał jej podbrzusza. – Posłuchaj mnie uważnie, Baletnico, bo powie.. – Nie jestem dla ciebie żadną baletnicą, ty… – Zamknij się w końcu! – warknął Adam głosem przywykłym do wydawania poleceń – Zamknij się i słuchaj uważnie co powiem, bo drugi raz nie powtórzę. Rozumiesz co się do ciebie mówi? Słyszała jego słowa, ale nie rozumiała treści. Zniecierpliwiony milczeniom kobiety Adam złapał za pierś i mocno ściskając powtórzył: – Rozumiesz co do ciebie mówię? Odpowiedziała mu cisza. Jeszcze mocniej zacisnął dłoń na piersi. Tym razem Ewa wydała z siebie jęk bólu. – To dobrze! Słuchaj uważnie, bo nie powiem tego drugi raz. W moim życiu nie jesteś niczym wyjątkowym. Jesteś piękna, jesteś młoda, pieprzysz się mokra cipo bosko, ale tam, na zewnątrz, takich jak ty są tysiące, gotowe wskoczyć mi na kutasa. I to bez takiego balastu jaki ty mi przyniosłaś. I tylko od ciebie zależy, czy jutro twoje miejsce zajmie inna kobieta. Ja do normalnego życia potrzebuję kochanki, która da mi to, czego nie mam w domu. Nie potrzebuję takiej jak ty, młodocianej awanturnicy zadufanej w sobie. Niech inni męczą się z tobą. I Bóg z nimi. A teraz możesz zejść mi z kolan, wyjść z pokoju i więcej nie wracać. Aha, wychodząc nie zapomnij zabrać majtek, leżą na łóżku. – A co wtedy pomyślisz o mnie? – wyszeptała Ewa po chwili trwającej wieczność. – To co już powiedziałem, że jesteś piękną, ale głupiutką ladacznicą dla której, gdyby nie jej bezdenna głupota, można byłoby z kretesem stracić głowę. I zarypać się na śmierć. – Ja też mogę jutro mieć każdego kogo zechcę – w głosie Ewy zabrzmiała odrobina pewności. Nie starczyło jej jednak odwagi aby spojrzeć na Adama. – Też nie jesteś niczym wyjątkowym. – Pewnie, że na skinienie możesz mieć każdego, na kim zawiesisz wzrok – odpowiedział Adam z pełnym przekonaniem. – Ta zasada działa w obie strony. I pewnym jest też, że trafisz na lepszego ode mnie. – Adam, nikt tak ze mną nie rozmawiał, i ja… ja … – Ewa nie mogła znaleźć odpowiednich słów. – O, czyżbym był jednak wyjątkowy? Inny niż inni? Ewa nie odezwała się. Adam dokładnie zlustrował siedzącą mu na kolanach kobietę. – Siedziałaś już jakiemuś facetowi w ten sposób na kolanach? – zapytał z uśmiechem – Założę się, że twoja zarośnięta cipa jest tak szeroko otwarta, że jeden ruch i… – Nie chcę zabierać majtek – cicho i niespodziewanie dla siebie samej, nagle wyszeptała Ewa. Z zamkniętymi oczami i wypiekami na twarzy, zarzuciła ramiona na Adama i tuląc się z całych sił do niego powtarzała: – Nie chcę, nie chcę… mówiłeś, że jestem twoją żoną. Adam niepomny wcześniejszej przemowy do kutasa, jedną ręką podniósł do góry dziewczynę, a drugą skierował kutasa do jej wnętrza. Ewa z cichym jękiem opadła na niego całą sobą. W środku była tak mokra, jakby ktoś przed chwilą zostawił w niej spermę. Adam w myślach błyskawicznie poszukał ewentualnych rywali do jej wdzięków i nie znalazł żadnego. – Błagam nie ruszaj się, bądź tylko we mnie, ale nie ruszaj się… jesteś taki olbrzymi, czuję cię tak głęboko w sobie, jesteś wielki…Nie ruszaj się, ja sama… Adam odsunął się trochę od dziewczyny i z zachwytem przyglądał się jej twarzy. Półotwarte usta w grymasie bólu, zmarszczony nosek, na czole dwie pionowe zmarszczki i prawa ręka przeczesująca włosy sprawiły, że wyszeptał z zachwytem w głosie: – Boże, jakaś ty piękna…boże jakaś ty piękna…. ja chyba zarucham się przy tobie na śmierć… Głos łamał mu się z podniecenia. W odpowiedzi Ewa przyspieszyła taniec na jego członku. Adam przestał już czuć pojedyncze momenty, kiedy łeb kutasa zahaczał o szyjkę macicy, aby z oporem przeskoczyć w bok, teraz miał wrażenie jakby kutas zatrzymał się tylko w tym miejscu i z potężną siłą wpychał go w dziewczynę. – Zarucham się na śmierć… Ewa nie przerywając szalonego ruchu bioder zarzuciła mu ramiona na szyję i obsypując pocałunkami twarz Adama, w przerwach pomiędzy nimi szeptała: – Ale najpierw mnie, przysięgnij, że najpierw mnie… na śmierć… dojdź we mnie… chcę czuć jak wypełniasz mnie swoim nasieniem…błagam szybko… – wycharczała w podnieceniu Jakim pieprzonym nasieniem? – przebiegło mu przez myśl – sperma jest sperma i niech szlag trafi kutasa, ale i tak się spuszczę w tobie. Adamowi dwa razy nie trzeba było powtarzać, ilość wypitej whisky i wręcz bajkowe wydarzenia wieczora mocno nadwyrężyły jego zdolność samokontroli. Od początku jeszcze zanim nabiła się na kutasa, był już gotów. Teraz tylko złapał ją rękoma za biodra i z całej siły dociskając do siebie i z niewysłowioną ulgą i drżąc z emocji, uwolnił lawinę spermy. W tej samej chwili Ewa szarpnęła się mocno do przodu i nagle znieruchomiała cała… – A teraz zanieś mnie na łóżko, ale nie wychodź ze mnie… nie wolno ci wyjść ze mnie.. Adam bez słowa, ale z trudem podniósł się z fotela. Ewa zaplotła mu nogi na biodrach i wtuliła się w jego ramiona. Po chwili doszli do łóżka.. Proszę podaj mi moje majtki i delikatnie wyjdź ze mnie – powiedziała cichym głosem. Widząc w twarzy kochanka nieme pytanie, dodała: – Ty wziąłeś mnie za żonę, ale ja nie wzięłam cię za męża. W tradycji mojej rodziny zaślubiny nie są wiążące. Europejski ślub w urzędzie tak samo się nie liczy. Adam uważał się za człowieka bywałego pomiędzy udami obcych kobiet. Jego żona w dwa miesiące po ślubie zachorowała na jakąś tajemniczą chorobę i od tego czasu nawet w małym ułamku procenta nie zaspakajała jego potrzeb. Kiedyś tłumaczyła się koniecznością unikania wysiłku, teraz nawet nie raczyła powiedzieć coś w rodzaju: wybacz, dopadła mnie straszna migrena. A od czasu awantury o potomka, profilaktycznie przeniosła łózko do innego pokoju. Dla Adama był to przełomowy moment, od tamtej pory nie przepuścił żadnej spódniczce. Ale nigdy, przenigdy nie spotkał takiej kobiety jak Ewa. Nie rozumiał motywów jej postępowania, jeśli chodzi o samo pieprzenie, to jest ok. Nie ona pierwsza i nie ostatnia. Po co jednak zaraz brać jakiś tam obopólny ślub? Przecież z jego strony był tylko formą upokorzenia pewnej siebie mężatki, pokazania kto nosi spodnie. Kuźwa, bez niego też może pieprzyć ją na wszystkie strony. Ba, nawet oddać kumplom do poprawek, a z żoną to się raczej nie da, no bo żona musi przecież pozostać aniołem na ziemi. Czystym i niewinnym. Był bykiem z urodzenia i był bykiem z upodobania, ale nie był bigamistą. Ewa nieświadoma jego myśli sięgnęła ręką po swoje majtki, a kiedy Adam wyszedł z niej, zgrabnym ruchem ubrała je. Przez chwilę w zapadłej ciszy pokoju przyglądała się im ze skupieniem, a potem wskazując na miejsce obok siebie, powiedziała cicho: – Połóż się na plecach. Adam podświadomie wyczuwając, że ponownie dzieje się coś niezwykłego, mimo wewnętrznych oporów, bez słowa płożył się na plecach. Mokry od spermy kutas opadł na udo. Ewa z poważną twarzą w skupieniu przyglądała się nagiemu mężczyźnie. Następnie odrzucając na bok włosy pochyliła się na lśniącym wilgocią członkiem i spoglądając w oczy Adama zaczęła wolno, jakby od niechcenia muskając delikatnie samym czubkiem języka zlizywać z niego spermę. Adamowi zagrało w piersiach, a zmaltretowany do cna kutas drgnął kilka razy. – Jeżeli liczysz na następny num… – dłoń Ewy na ustach Adama zmusiła go do milczenia. W pokoju znowu zapadła cisza przerywana tylko cichym posapywaniem Adama. Z podnieceniem przyglądał się ustom kochanki całującym członka. Już chciał włożyć jej głębiej w usta, kiedy nagle dziewczyna podniosła się i stając w rozkroku nad Adamem przez chwilę spojrzała na jego twarz, a potem wolno opadła dupcią na na jego krocze układając mokrego członka na jego brzuchu tak, że gdyby nie majtki, objęłaby go płatkami cipki. Ruszając energicznie tyłkiem pochyliła się nad twarzą mężczyzny i wyszeptała cicho: – Teraz, kiedy nasze zmieszane soczki wsiąkają w materiał majtek będziesz mógł zatrzymać je na zawsze. Możesz je wyprać, ale i tak do końca świata zapamiętają tę chwilę – wzięłam cię za męża, i możesz zrobić ze mną wszystko co chcesz. Jeżeli jednak oddalisz mnie, spal je, bo inaczej przyniosą ci nieszczęście. – Mówiłaś to już komuś? No to, że można cię mieć jak się zechce? Ewa pokiwała głową, że tak. – Żałowałaś tego? Ewa ujęła w dłonie twarz Adama, i patrząc mu prosto w oczy powiedziała: – Nigdy nie żałowałam, on był starszy ode mnie, był moją wielką pierwszą miłością, i chyba kocham go do dzisiaj. Sama już nie wiem… – Powiedziałaś o nim Robertowi? – Tak, ale tylko dlatego, że pytał z kim straciłam dziewictwo. Mogłam powiedzieć, że w trakcie ćwiczeń, ale nie chciałam kłamstwem zaczynać naszego małżeństwa. To zły znak przynoszący zawsze nieszczęście. Jednak coś powstrzymało mnie przed całkowitym otwarciem się. – A to? – zapytał Adam łapiąc za materiał koszulki – dostałaś od niego? – Nie, to od mojej irackiej przyrodniej siostry na ślubny prezent, mój mąż nie poznał się na tym. – powiedziała Ewa ze smutkiem w głosie – Powiedział, że z biednego kraju, biedne prezenty. W pokoju zapadła przykra cisza. – Adam, ale ty wiesz co to znaczy, prawda, że wiesz? – Chyba wiem, ale i tak nie do końca pojmuję wagę tego co mi ofiarowałaś, Baletnico. Cholera, i nie wiem co z tym zrobić… – Teraz jestem twoją żoną. A twoja żona nigdy nie zrobi nic takiego, żebyś miał powód do oddalenia jej. Zastąpię ci siedem wiecznie młodych hurys. – In sza`a Allah – odpowiedział niepewnie Adam. – Masz Allah – powiedziała z przekonaniem Ewa – tak bóg chciał.

Autor tekstu:  Unterberg

Autorki rysunków: ilenorka i Happynka

Kopiowanie naszych prac jest dozwolone tylko na warunkach  wolnej od opłat licencji:  LIcencja CC BY – NC 3.0