Potwierdzenie wieku

Potwierdź wiek

Potwierdź, że masz 18 lub więcej lat, jeśli nie, opuść tę stronę.

Miodooki – Opowiadanie BDSM

autor Opowiadania Erotyczne

Znowu kwiaty, tym razem ogromny bukiet irysów. Znowu walka o klamkę u drzwi samochodu. No tak, nigdy nie będę damą. Czuję się jakoś na tyle sprawna, ze jeszcze potrafię sama otworzyć drzwi. On kręci nosem. Chociaż chyba się z tego za każdym razem śmiał. Kolejna kolacja i te jego miodowe oczy. Hmm.. gdyby nie to, że jest taki delikatny, czuły, uwodzicielski może… Może potrafiłabym mu powiedzieć o tym, czego chcę.
Nie, nie mogę go urazić, nie teraz. No i ten głos, tak bardzo męski, niski. No dobrze podoba mi się, że jest taki delikatny, że traktuje mnie jakbym była z cukru, ale do czorta, pewnie nie zrozumie, co tak naprawdę doprowadza mnie do nieprzytomności. Szkoda. Taki silny, potężny, półuśmiech na ustach kiedy widzi jak szybko robię się miękka pod jego dłonią, delikatnie gładzącą skrawek uda tuż nad pończochą.
Pokój hotelowy. Miękki półmrok. Wygodny fotel. Skrawek jego skóry, ciemnej, opalonej w rozchylonym trójkącie lekko rozpiętej białej koszuli. Piękny kontrast. Martini z lodem. Łagodne rozmarzenie. Timbr jego głosu. Nieznośna wilgoć między moimi udami. Wpółprzymknięte oczy. Jego dłonie na moich ramionach kiedy pieści mnie stojąc za fotelem. Łagodne odpływanie. Moje usta na Jego skórze. Słonawy smak. Gorzkawy zapach. I nagłe brutalne szarpnięcie.
Zdrętwiałam kiedy postawił mnie na nogi jednym ruchem.
– Przecież tego chcesz? – Usłyszałam raczej twierdzenie niż pytanie.
Jego oczy w moich oczach. Guziki bluzki na podłodze, zerwany jednym ruchem biustonosz. Cholera. Pchnięcie na łóżko. I jego oczy zupełnie ciemne, kiedy na chwilę odwróciłam się żeby zobaczyć co zamierza. Nie mam szans. Mogę krzyczeć ale TU wszyscy wiedzą, że zawsze krzyczałam!
– Nie ruszaj się! – Nigdy nie słyszałam takiego tonu w jego ustach. Po chwili poczułam jak unieruchomił moje nogi, szeroko rozchylone. Cholerne łóżko, zbyt duże i za szeroko. Napięcie ud, ścięgien i zdradzająca mnie wilgoć. I dłonie szeroko, te łóżka są chyba do tego stworzone, diabelska kombinacja rurek!
Szarpnięcie za włosy. Dłoń na policzku. Głęboki pocałunek. Brak oddechu. Jęk! Mój jęk. To moje podniecenie.
-Teraz jesteś moja, wiesz? – Wyszeptał podnieconym głosem
I jakoś zupełnie bez śladu obrony, jakby bez mojej wiedzy moja głowa wykonuje potakujący gest.
Dwie dłonie przesuwające się wzdłuż mojego ciała. Silne, pewne swojej władzy. Spódniczka nagle podciągnięta do góry. Trzask szwów. Wbrew mojej woli biodra unoszące się ku górze.
– Spokojnie maleńka – słyszę dziwny śmiech – jeszcze nie teraz. Jeszcze będzie ci dobrze.
I nagle odszedł!
Ciche trzaśnięcie drzwi. Klucz w zamku. I te dziwne taśmy – cholerny alpinista! Zostawił mnie! Idiota! Łzy w poduszkę. Przecież dopiero rano ktoś mnie znajdzie.
A jednak wrócił.
– Bałaś się być sama? – Spytał. Po chwili poczułam jego usta na szyi i gorący oddech. Pocałunki. Chłód koszuli na plecach.
– Ty durniu!
– Cicho. Mówiłem, że jeszcze będzie ci dobrze.
I znów gdzieś daleko, nie mogę się obejrzeć.
I nagle. Uderzenie i ostry przejmujący ból. I kolejne. Poznałam – pejcz. Nie. Nie mógł przecież wiedzieć! Biodra wysuwające się na spotkanie. Jęk mimo woli wydobywający się z ust.
– Dobrze, prawda?
I ciepłe wargi na moich pośladkach, delikatne pieszczoty.
Kolejne uderzenia. Coraz mocniej.
– Nie mogę już! Boli – szepczę.
Sama nie wiem już, czy to ten sam słodki mężczyzna. Nie boję się. Czemu się nie boję?
Skóra napięta do granic możliwości. Źle! Będą siniaki. Przestał. Cisza.
– Nie pozwolę, żebyś dziś nie była zaspokojona.
Dłoń między udami. Zdradzająca wszystko wilgoć. Delikatnie pieszczące palce.
– Tego chciałaś, prawda?
– Tego. Czuję to.
Ciepłe palce. Dwa. Głęboko we mnie.
– Taak. Tak! – Dyszę.
Poduszka wciśnięta pod biodra. Słyszę odgłos wilgoci kiedy wsuwa je i wysuwa. Następny. Ooooch! Miękki ruch nadgarstka. Czemu biodra same w górę? Cztery, na kształt stożka, powoli wsuwa je we mnie. Oszaleję! Czemu nie mogę go dotknąć? Dziwne napięcie cipki na granicy bólu. Czy? Nie mogę opanować jęku.
– Tak, tak.- Czuję jak zaciskam się na jego nadgarstku. Te silne palce pieszczące mnie tak głęboko i nagle zaciskające się w pięść.
– Nie. Tak, tak, błagam.
Jest tak mokra i śliska. Porusza się w niej z łatwością. Poduszka pod biodrami robi się mokra. Ruch bioder. Jakbym się z nim kochała. Nagłe mocne skurcze. Syknął.
– Zmiażdżysz mi palce.
I świat runął mi prosto na głowę, albo zniknął, albo zmalał do rozmiarów tego łóżka.
Szeroko otwarte oczy. Jego ciało ciepłe i silne. W Jego ramionach. Płytki urywany oddech.
– Dobrze ci maleńka? – Usta rozchylone w pewnym siebie uśmiechu.
Oplatam Go ramionami, nogami, chcę czuć jego bliskość. Chcę żeby wszedł we mnie. O Boże, wcale się nie rozebrał. Nie chce mnie już? Teraz chce się mną tylko bawić?
– Rozbierz mnie – słyszę.
Rozpinam guziki koszuli. Gorący tors. Miękkie, gęste włosy. Przesuwam usta i czuję napięcie mięśni. Jego zapach, zapach mężczyzny. Strużka martini.
– Zliż to.
Język zbiera staczające się krople. Pragnę Go. Brzuch twardy, umięśniony. Szorstki dotyk włosów. Moje usta oszalałe i spragnione.
– Pozwól! Proszę pozwól! – Rozpinam pasek spodni. Kto do cholery wymyślił te zapięcia – Pragnę Cię, pragnę.
Między piersiami czuję jak jest podniecony. Twardy. A jednak mnie chce. Z cichym parsknięciem rozpina ten cholerny pasek. Pachnąca gęstwina włosów. Zanurzona w niej moja twarz. Prawie zdzieram z niego spodnie i bieliznę. Śmieszne, prawie mocowanie się. Widzę go. Twardy, nabrzmiały. Pulsujące żyłki.

– Liż go suko.
Odrywam wzrok i patrzę mu w oczy, ale czuję silną dłoń we włosach i po chwili tą cudowną nabrzmiałą męskość w ustach. Po samo gardło, do braku oddechu, do jęku. Odurzenie, omdlenie prawie. I tylko język mnie nie zawodzi, oplatając go i znacząc moją śliną.
Puszcza, łapię oddech, lśniący na wprost moich oczu. Delikatnie językiem zlizuję jego smak z główki. A jego dłoń we włosach nadaje mi rytm. Zatracam się. Nieskończenie długo.
Unosi mnie, biodrami nasadza na niego. Głośne jakby mlaśnięcia. Patrzy mi w oczy.
– Spokojnie, spokojnie maleńka. Mam coś dla ciebie – mówi tajemniczo.
Pewnym ruchem zapina mi na sutkach metalowe klamerki zakończone łańcuszkami. Pierwsze wrażenie. Ból, przeszywający gdzieś, aż do głębin cipki.
– Teraz, teraz mnie ujeżdżaj.
Każdy ruch to drganie klamerek, krążące od ruchu łańcuszki. Naprężone sutki, twarde, jak nigdy. Silne dłonie na biodrach nasadzające mnie gwałtownie na niego. Moje soki spływające prawie strumieniem.
Silny ruch dłoni. Znów leżę twarzą w poduszce.
Ból piersi. Ból który przeradza się w rozkosz. Palce na karku, we włosach.
I silne pchnięcie, nie w cipkę. Krzyk. Głęboko, do końca. Unosi moje biodra, a dłonią wciska mi twarz w poduszkę. Wygięta do bólu kręgosłupa z obolałymi sutkami, przyjmuję mocne pchnięcia w ciasną dziurkę.

opowiadania BDSM
opowiadania BDSM

-Tak! Tak!
Coraz luźniej. Gruby. Ooch, za gruby! Nie. Coraz rozkoszniej. Krzyczę. I mocne uderzenie w obolały pośladek. Coraz gwałtowniejsze ruchy. Pot z jego czoła spadający na moje plecy. Spazm. Jęk, niemal zwierzęce wycie razem. Umieram! Nie, rodzę się na nowo. Opada na mnie, we mnie.
– Taaaak, tak! Tak!
Otwieram oczy. Cała drżę, płonę. Zsunął się ze mnie, gorący, lekko wilgotny od potu. Ciężkie, silne ramię wokół mnie. Niebo? Pulsowanie głęboko we mnie, wciąż, długo. Obrzmienie. Tak. Czuję Go jeszcze. I dłoń we włosach obracająca moją głowę. Nie! Nie chcę, żeby widział to wszystko w moich oczach. Ale nie mam wyboru. To ramię i umięśnione udo przerzucone przez moje biodra, unieruchamiają mnie. Patrzy w moje oczy. Rany Boskie, spuściłam oczy jak jakaś głupia smarkula.
– Patrz na mnie.
Wiem, że zobaczy uwielbienie, że zobaczy wszystko co przeżyłam, co czułam. Nie potrafię ukrywać uczuć. Szlag by trafił. I ten miód jego oczu, słodki, uwodzicielski i pewność siebie. Nie ma mowy! Nie może myśleć że jestem słabsza! Że może ze mną zrobić co zechce! Uśmiech. I jego głos. Głęboki, namiętny, zachrypnięty. Dłoń odgarniająca mi włosy z twarzy. Delikatne muśnięcie palców. Jakimś dziwnym chwytem odwraca mnie na plecy. Dlaczego płaczę? Pocałunki. Cichy szept.
– Wiesz że zrobię z Tobą co zechcę, wiesz o tym?
Kiwam głową jak jakaś bezwolna zabawka. Ciężar Jego ciała. I bez uprzedzenia silne pchnięcie, aż do końca. Bezruch, trwanie, usta na twarzy. Jęk. Pragnienie.
– Jeszcze! Proooszę.
Powolne przenikanie, delikatne, jakbym była lalką z porcelany. Moje palce na naprężonych mięśniach ramion. Moje nogi otaczające jego biodra. Powolne konanie. Le petit mort. Zrozumiałam. Nie ma mnie. Jest jego zapach i siła. Jest nieskończone pragnienie, by to nigdy się nie skończyło. Fala orgazmów. Zaciskam się na nim, czuję jak zastyga tuż nade mną.
– Nie kochanie, jeszcze nie – szepcze pośród pocałunków. I nagły atak. Szaleńcze wbijanie się w moje ciało. Zwierzęce. Namiętne. Jego dłonie zaciśnięte na nadgarstkach. Krzyk. Długi, przeciągły krzyk. I Jego jęk. Odrzucona do tyłu głowa…
I nagle mokre czoło między moimi piersiami. Boże. Boże, jeśli istniejesz zrób coś żeby jeszcze mnie chciał!
– Tego chciałaś? Powiedz, tego chciałaś?
Nie jestem w stanie odpowiedzieć.
– Pragnę Cię…




Autor tekstu: Emmanuelle
Autor rysunków: Raróg

.

Kopiowanie naszych prac jest dozwolone tylko na warunkach  wolnej od opłat licencji:  Licencja CC BY-NC-SA 3.0


You may also like

11 komentarzy

Rita 14 maja, 2022 - 18:09

Wspaniałe rysunki a i tekstowi nic nie brakuje 🙂

Reply
seico 14 maja, 2022 - 20:37

Przeżyłam coś podobnego 🙂

Reply
Zyta 15 maja, 2022 - 20:02

Przeczytałam jednym tchem. Dzięki emanuelle.

Reply
unterberg 15 maja, 2022 - 20:23

I jak tu nie polubić Emanuelle? Dziewczynę z Rogacza 🙂
Raróg, dzięki za ilustracje, jak zwykle doskonale wpisałeś się w klimat.

Reply
Gilda 16 maja, 2022 - 15:01

Świetne opowiadanko 🙂

Reply
Aleksander 17 maja, 2022 - 14:29

Chyba załapałem inspirację na dzisiejszy wieczór z moją dziewczyną. 🙂

Reply
luiza 18 maja, 2022 - 13:12

Jak zwykle jest co poczytac i na co poparzec. Dzieki. 🙂

Reply
Everette 18 maja, 2022 - 19:32

Mnie inspirują obrazki Raróg.

Reply
kroneks 21 maja, 2022 - 22:04

Mnie rowniez, podobnie jak Duch, Raróg też patrzy męskimi oczami duszy.

Reply
Incognito41 18 maja, 2022 - 21:59

Tak jak nas 🙂

Reply
Gerine 25 maja, 2022 - 19:37

Niesamowite rysunki!

Reply

Leave a Comment